Pozdrawiam Was,
muszę powiedzieć, że od powrotu z ciemności zastanawiam się, co bym Wam napisała. Wydaje mi się, że jakiekolwiek słowa są zbędne. Tego, co czuję, nie da się opisać słowami, ale przesyłam Wam to w myślach i wierzę, że też to czujecie 🙂
Nigdy nie doświadczyłam tak całkowitej ciemności. W dzisiejszych czasach, kiedy nawet nocą miasta świecą, był to dla mnie dar. Przytulne sanktuarium po zgaszeniu światła nagle zmieniło się w nieskończoną przestrzeń. Mimo że zakończyłam pobyt wcześniej, co było bardzo nieoczekiwane także dla mnie, zrozumiałam i uświadomiłam sobie mnóstwo rzeczy…
Jedną z wielu rzeczy, które przyniosła mi ciemność, była taka „mała śmierć” mojego ego… co zrozumiałam dopiero po powrocie i miało to związek z wcześniejszym zakończeniem pobytu. Przyjęłam też samą siebie, wybaczyłam, czuję, że wszystko jest dobrze tak, jak jest, niczego nie oczekuję, pozwalam rzeczom płynąć tak, jak płyną, jestem wdzięczna…. krótko mówiąc „Jak wewnątrz, tak na zewnątrz.”
Bardzo dziękuję za piękne doświadczenie i wierzę, że nie byłam u Was na pobycie w ciemności ostatni raz.
Z miłością
Jana


