Cześć Tomáši i Lenko,
tak, minął już miesiąc, a na razie napisałam o tym tylko na facebooku…
Pobyt w ciemności dla urodzonej nieco wcześniej
Jestem już z tych urodzonych wcześniej, a ponieważ nigdy nie byłam nawet na porządnym urlopie, wymyśliłam sobie to na 64. urodziny. Spodziewałam się może czegoś więcej, ale dzięki i za to, co się działo. Po zgaszeniu światła odpoczywałam i było fajnie. Czekałam na jedzenie i po prostu sobie błogo leniuchowałam. Nawet nie chciałam wiedzieć, co mam w garnuszkach, chciałam to odgadnąć sama. Zaskoczyło mnie, jak przyjemna, przyjazna i otulająca jest ciemność! Trzeciego dnia już się nudziłam i zaczęłam wymyślać jakieś zajęcie. Wzięłam pusty garnuszek i od razu zrobił się z niego bębenek do szamańskich śpiewów. Nigdy czegoś takiego nie próbowałam i zaskoczyło mnie, jak to ze mnie wychodzi-to tam było, jakbym naprawdę była indiańskim szamanem. ☺potem przyszło mi do głowy spróbować anielskich śpiewów-no i to też tam było! Mój głos przez całe życie ledwo mieścił się w jednej oktawie, a tu w ciemności potrafiłam wyśpiewać oprócz własnych kreacji choćby „Niňo bambino karo”☺Czasem w przeszłości miewałam sny, w których latam nad ziemią i śpiewam takie anielskie tony….
A czekałam oczywiście, czy przyjdą jakieś demony, które straszyły mnie w snach. Nie przyszły. Myślę, że załatwiłam to z nimi wiele lat temu w jednym świadomym śnie. „Pędził na mnie z góry straszliwy demon z zamiarem zabicia mnie, rozszarpania, zlikwidowania w najgorszy możliwy sposób, a ja zrobiłam to, co zawsze, kiedy mam koszmar:zmusiłam się, żeby się obudzić. Jak tylko mi się udało i się „obudziłam”, uświadomiłam sobie:Nie, to źle, tak się tego nie robi! i zmusiłam się, żeby wrócić do tego snu , z powrotem do tej sytuacji-stanęłam demonowi na drodze i nie ustąpiłam ani kawałka. Spojrzałam mu w oczy i zapytałam:”Kim jesteś i czego ode mnie chcesz?” A miły demon zaczął się zmieniać w niegroźną ludzką twarz i rozpłynął się jak para. No więc tak-raz na zawsze mam sprawę z mamidłami załatwioną☺
Ostatniego dnia ciemność wydawała mi się bardzo jasna i miałam wizję jakiejś wielkiej czarnej góry otoczonej białymi chmurami, albo mogło to też wyglądać jak klif otoczony białą morską pianą. . . . . i jeszcze jakieś geometryczne obrazy i fraktale migają w polu widzenia. Jedyne, co widziałam w przepięknych chromowych kolorach, to o dziwo poukładane drewniane klocki, ciągnące się daleko. . . uciekały jednak, kiedy na nich skupiłam wzrok, odpływały gdzieś w bok i pojawiały się następne. ☺pewnie dlatego, że mam je w głowie już od paru lat jako materiał budowlany na mój domek w ogrodzie.
Więc jeśli to podsumuję, mogę powiedzieć, że ciemność otworzyła mi skrzynię ze skarbami, o których nie miałam pojęcia. (Te śpiewy).
Muszę jednak ostrzec tych, którzy są starsi i mają na przykład kłopoty z kręgosłupem, więc nie mogą za dużo ćwiczyć, bo mogą skończyć jak ja. Po tygodniu leżenia mięśnie słabną, a ja odkryłam w Kutnej Horze, kiedy goniłam pociąg, że ciało od pasa w dół mnie nie słucha, mniej więcej jak po punkcji lędźwiowej-czułam się sparaliżowana.
Więc kto może-ćwicz! Po paru dniach doszłam do siebie, a teraz już ciągam z lasu drzewa na nasz domek.
Na koniec chcę podziękować Tomášowi, który był na to wszystko cały tydzień sam, jedzenie nosił nam z restauracji, było dobre, a najbardziej dziękuję za tę poduszkę, przyniósł mi swoją, bo ta, która tam była, łamała mi kark. . . . ☺☺♥



