608 08 33 33

Maru – jestem wdzięczna i tak jakoś wiszę w czasoprzestrzeni

No więc kochany Tomie i Lenko,

minął miesiąc od pobytu w ciemności? To mnie dość zaszokowało, ale biorąc pod uwagę, że każdy dzień jest wypełniony po brzegi, to się aż tak bardzo nie dziwię..

Przez kilka miesięcy bawiłam się myślą o pobycie w ciemności

Moja historia jest prozaiczna, przyszło do mnie poczucie, że mam iść do ciemności, przez kilka miesięcy się z nim bawiłam, a potem zaczęłam szukać, dokąd pójdę. U was, sądząc po stronie www, wydało mi się najserdeczniej i tak jakoś bez zbędnej pozłoty i balastu, więc się do was odezwałam. Bardzo się cieszyłam, że termin dostałam dopiero za pół roku, bo wiedziałam, że ma się jeszcze coś wydarzyć, żebym mogła cieszyć się pobytem w ciemności…wydarzyło się mnóstwo rzeczy, a ja stawałam się coraz silniejsza i silniejsza, aż poczułam, że zaczynam się cieszyć i być ciekawa samej siebie. Lęki, które były pół roku wcześniej, już zniknęły, mnóstwo spraw rozwiązało się już samą decyzją, żeby przyjrzeć się sobie – taka właśnie jestem – i jeśli się uda, może wyjaśnić sobie, co chciałabym zrobić ze swoim życiem w kolejnych latach.

Droga znikająca w świetle na horyzoncieNa pobyt w ciemności poszłam pieszo

Początek był cudowny, przyszłam (pieszo) z ciężkim plecakiem i zziajana, więc moim jedynym zmartwieniem był prysznic, jedzenie i zgasić światło. Tomáš wyjaśnił mi, co i jak, wszystko wydawało mi się łatwe do zrozumienia (i tak też było w rzeczywistości), więc wzięłam prysznic, zjadłam i od razu zgasiłam światło. czekałam, co będzie, nic nie przychodziło, tylko poczucie, że mam zapoznać się z pomieszczeniem i sprawdzić, czy przypadkiem nie wyprodukuję sobie jakiegoś strachu sama, skoro żaden się nie pokazuje ha ha no to wlazłam pod łóżko, chodziłam wzdłuż ścian, poszłam do toalety i nigdzie nic…więc mówię sobie, położę się i będę spać…a tu nic…zmęczenia ani śladu, ja z oczami szeroko otwartymi, czasem poćwiczyłam, pomedytowałam  i próbowałam zgadnąć, która jest godzina….bo znowu byłam głodna ha ha ..Tomáš przyniósł mi drugiego dnia jedzenie, starałam się nie zjeść go od razu całego, a potem znowu tylko leżałam i drzemałam…przychodziły dziwne sny…z niektórych budziłam się przerażona, ale potem uświadamiałam sobie, że tym strachem nie muszę się zajmować, i było mi dobrze…z jednego snu obudziłam się z płaczem i prosiłam o wybaczenie ludzi, wobec których tak to czułam…to było cudowne !!! Płakałam sobie porządnie na głos, mówiłam do siebie na głos…nikt mnie nie widział, nie słyszał, ani ja nikim się nie przejmowałam, tylko to uczucie wybaczenia…nic specjalnie innego się nie działo, tylko poczucie, że nie trzeba nic robić, nawet się ruszać…poczucie pustej czasoprzestrzeni, w której tak jakoś wiszę 🙂

Po powrocie dostałam zapalenia oczu, które bardzo mi pomogło przez kolejne czternaście dni ładnie nie patrzeć na zewnątrz, ale do środka…każdego dnia dziękuję za wszystko, co jest mi dane, i jestem wdzięczna, że mogłam zrobić sobie przystanek, który przyszedł we właściwym czasie i płynnie połączył się z całym moim dotychczasowym życiem, zarówno duchowym, jak i fizycznym.

Przyjaciele, jeśli was to tknie, nie bójcie się, jeśli podejmiecie decyzję, to zanim przyjdzie wasza kolej w ciemności, większość spraw rozwiąże się sama 🙂

Pięknego życia wszystkim życzy Maru 🙂

Podobne doświadczenia

Rezerwacja