Najpierw była nuda. Poza mroczkami przed oczami niewiele się działo. Ciekawe było, jak dokładnie człowiek potrafi zapamiętać każdy przedmiot i jego położenie w ciemności.
W ciemności widziałem obrazy
Z czasem zaczęły się zlewać dzień i noc…czuwanie i sen…śnienie…piękne i smutne obrazy.
Moja pamięć przestrzenna zaczęła się bawić, domek na pobyt w ciemności się zmieniał, raz miał barokowy sufit, a innym razem było tam niebo i drzewa. Kilka razy wpadłem na ścianę – drzwi były gdzie indziej 🙂
I raz obudziłem się tak…miałem może 6 lat. Było mi dobrze. Jak kiedyś dawno temu…
Pobyt w ciemności się skończył, minęło to szybko. Bardzo pomogło świetne jedzenie i życzliwe wsparcie Tomáša.
Do domu odjechałem nad ranem
Wróciłem do domu. Praca, obowiązki, porządek. Wszystko wróciło na stare tory…a może nie?
Patrzę na taflę wody, jak tańczą na niej iskierki światła od słońca. Albo na gwiazdy na niebie. Czasem mam wrażenie, że znam to od dawna…dawna…dawna…znam.
Dziękuję Lence i Tomášowi za możliwość zatrzymania się u Was 🙂
Trzymajcie się pięknie
Květoš



