
Kochana Lenčo, kochany Tomie,
bardzo Wam obojgu dziękuję za możliwość przeżycia u Was tego cudownego tygodnia, pobytu w ciemności, za wspaniałe jedzenie i za przebudzenie, którego doświadczyłam.
Tobie, Leni, dziękuję za Twoją niesamowitą, dynamiczną energię, która dosłownie wlała mi krew w żyły, i za miłość, z jaką przygotowujesz jedzenie, które jest tak absolutnie niezapomniane, Tobie, Tomie, za Twoją łagodną, spokojną energię, która pogłębiła przeżycie głębokiego spokoju i pokoju, za głębokie słowa, dzięki którym mogłam spojrzeć na swoje przeżycia i myśli z innej strony i dojść do pojednania.
Nie ma dnia, żebym nie wspominała Ciemności, Was…
Pobyt w ciemności = droga do siebie, tak to widzę i czuję.
Z trudem szukałabym słów, które wyraziłyby, co podczas pobytu w ciemności przeżyłam, zobaczyłam, poczułam…
Nie mam potrzeby ani chęci opisywać, co odsłonił mi pobyt w ciemności. Przeżycia są nieprzekazywalne i należą tylko do mnie. Mało kto mógłby to zrozumieć…
Chętnie podzielę się natomiast tym, że ciemność jest w istocie światłem i że to, czego szukamy, mamy w sobie samych.
Ciemność daje każdemu dokładnie to, czego potrzeba. Jest piękną, miękką przyjaciółką, która otoczy Cię miłością i objawi Ci nagą prawdę. Obnaży Cię i nagle stoisz nagi sam przed sobą, bez masek i póz, które przybierasz tam na zewnątrz…
Ciemność daje każdemu dokładnie to, czego potrzeba.
Ciemność pozwoliła mi zakosztować „najgorszego i najlepszego” z mnie samej, żebym zrozumiała, że nic nie jest ani złe, ani dobre. Rzuciła mnie na kolana i dała mi poczuć pokorę, bezwarunkową miłość, jedność i głęboki spokój.
Po raz pierwszy w życiu czuję się szczęśliwa. Przez cały czas od pobytu czuję głęboki spokój i pojednanie, i jest to piękne i dla mnie dotąd nieznane. Znalazłam w ciemności drogę do siebie, samą siebie. Jestem wdzięczna, że mogłam przeżyć każdziutką chwilę pobytu, nawet jeśli były dwie noce, które w tamtym momencie odbierałam jako negatywne przeżycie. Dziś wiem, że to był dar, i jestem za niego bezgranicznie wdzięczna (za to dzięki także Tobie, Tomie, za Twoje słowa…)
Strach przed pobytem w ciemności?
Na ciemność cieszyłam się między innymi dlatego, że się wyśpię i odrobię swój deficyt snu. Z całego tygodnia przespałam jedną noc. Kolejną niespodzianką była dla mnie orientacja w ciemności, z którą nie miałam najmniejszego problemu. A strach przed ciemnością? Czułam się w ciemności całkowicie bezpieczna i wolna.
Przeszłam tyle kursów, seminariów, przeczytałam tyle duchowych książek, ale wciąż czułam rozdźwięk, niespełnienie i silny przymus, wołanie płynące z głębi mnie samej. Dopiero w ciemności przeżyłam to, co dotąd tylko przeczuwałam…znalazłam drogę do domu, do siebie.
Żyłam jak niewolnica swojego umysłu i ego. To, że Ja nie jest umysłem ani ciałem, poczułam dopiero w ciemności.
Jest tyle słów, a żadne nie wyrazi mojej wdzięczności za ten głęboki tydzień.
Dziękuję.
Z miłością, pokorą i szacunkiem
Lenka


