Ludzie mogą udać się do ciemności z kilku powodów. Albo chcą odpocząć od zawodowej gonitwy, albo spróbować nietypowej, trochę tajemniczej atrakcji, ale większość jedzie na pobyt w ciemności po odpowiedzi, po wskazówki, jak rozwiązać swoje problemy albo znaki zapytania w swoim życiu.

W moim przypadku chodziło o ,,odrodzenie” Potrzebowałem narodzić się na nowo do stanu równowagi, luzu i uśmiechu. Przez ostatni miesiąc zagubiłem się w emocjach, które uważałem za MIŁOŚĆ. Często byłem smutny, emocjonalnie rozchwiany, niepoukładany…Po prostu to nie byłem JA. Próbowałem odnaleźć swoje zagubione JA w podróżach po Europie, bez większego powodzenia. Wszystkie moje myśli krążyły wokół jednego tematu. No i nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie użalanie się nad sobą i obawy, które tym myślom towarzyszyły. Pochłonęło mnie pragnienie, przywiązanie, zazdrość, pożądanie i podawało się za Miłość.
Na pobyt w ciemności zapisałem się z zagranicy
Na Litwie odpowiedziałem na zwolniony termin w Ciemności i miałem nadzieję, że nie będzie za późno.
I teraz tu jestem! Nic, naprawdę nic nie widzę (gapię się w ciemność) i czekam, co się będzie działo. Jak pobyt w zaciemnionym domku mógłby mnie przywrócić do utraconego luzu?
Zaczęło się wspaniale. Po 23 godzinach marszu (111,5 km) do Lomce kładę się i śpię aż do pierwszego pukania. Pukanie? Tomáš puka, ja zamykam oczy, a potem już oddaję się wyśmienitemu wegańskiemu jedzeniu, na które składa się danie główne, zupa, góra owoców i batonik RAW. Wszystkie te pyszności ogromnie mi smakowały.
Co robić w ciemności? (wierzę, że będziecie bardziej pomysłowi niż ja 🙂
- Ćwiczenia siłowe: Sanktuarium daje dość miejsca na pompki, brzuszki, stanie na rękach, jogę…, w każdym razie ćwiczenie w ciemności jest w dziwny sposób trudniejsze niż przy świetle, dlatego kilka dni po wyjściu z ciemności robię ponad 100 pompek pod rząd.
- Medytacja: Śpiewanie mantr i ćwiczenia oddechowe powinny nieodłącznie należeć do każdego dnia w ciemności- uspokajają, karmią duchowo, przyjemnie nastrajają do dalszych zajęć.
- Harmonijka ustna: Instrument muzyczny to świetny towarzysz w Ciemności i pomoc w medytacji (mam nadzieję, że moje improwizacje nie przeszkadzały mieszkańcom pozostałych sanktuariów)
- Sen: Większość czasu po prostu prześpisz. Ciemność bez przerwy pompuje ci do ciała melatoninę, więc porządnie odpoczniesz. Towarzystwa dotrzymywać ci będą sny, które dzięki ciemności nie tracą na wyrazistości.
- Rozmyślanie: Przez rozmyślanie omal nie zakończyłem pobytu w ciemności przed czasem. Przed myślami się nie obronisz. Nie ma niczego, co rozproszyłoby twoją uwagę…nie widzisz 🙂 Oczywiście myśli dotykają najczulszych zakamarków duszy. Może to być dość bolesne, ale w końcu wzmacnia. W połączeniu ze ,,szczęśliwymi” myślami na te ,,smutne” można patrzeć bardziej pozytywnie. W końcu mi się to udało, ale nie byłem w tym sam. W połowie pobytu przeżywałem kryzys i rozważałem zakończenie, więc zaprosiłem do ciemności terapeutę Tomáša. Zwierzyłem mu się, a on kilkoma słowami przeprogramował moje myślenie. Tom przestawił mnie na inny tor i nie zboczyłem z niego do końca pobytu (do teraz :-)).
- Jednorazowe i inne zajęcia w Ciemności:
– spłukanie głowy w toalecie (chciałem wczuć się w uczucia ofiar znęcania się, które były do tego zmuszane- dobrowolnie to przyjemnie odświeża :-))
– intymna relacja z muchą (przez 4 dni bzyczała mi w sanktuarium i siadała mi chyba na wszystkich miejscach na ciele)
– mierzenie wymiarów domku (codziennie odmierzałem kciukami wymiary sanktuarium)
– masturbacja (bez komentarza :-))
– obserwowanie pulsujących świetlnych wzorów na siatkówce (podobno odpowiada za to ,,zdezorientowany”nerw wzrokowy)
– prowadzenie dziennika na ślepo (o dziwo wszystko było czytelne, a rysunki bardzo zabawne)
Po zakończeniu terapii ciemnością
Z sanktuarium wychodzę nieśmiało. Z wielkim oczekiwaniem, ale też z odrobiną strachu. Opuściłem macicę (bezpieczeństwo ciemności) i narodziłem się do pięknego świata. Od tamtej pory ciągle się uśmiecham i cieszę się życiem jak dawniej.
Dziękuję Tomowi i jego rodzinie za pomoc!


