608 08 33 33

Jana – pobyt w ciemności to osobiste przeżycie

Cieszyłam się na pobyt w ciemności.
Dałam go sobie w prezencie – sama sobie – na urodziny.
Potraktowałam to wszystko jak takie wellness — przede wszystkim odpocząć.

Wysiąść z codziennej karuzeli, odłączyć się od świata, nacieszyć się spokojem, ciszą, wegetariańskim jedzeniem i „wyłączyć się”.
W ten sposób właściwie CAŁKOWICIE podłączyłam się do siebie……….:-)

Ciemność to mój dobry przyjaciel

Umiem być sama, ciemność to mój dobry przyjaciel, nie było żadnego zasadniczego życiowego kroku do rozwiązania.

Mówiłam sobie, spróbujesz i zobaczysz………..co to z tobą zrobi………..czy dasz radę.

Pierwsze trzy dni były aklimatyzacyjne, ciało przyzwyczajało się do innego trybu…….cieszę się, że zdecydowałam się na cały tydzień, bo pierwsze trzy dni były dla mnie tylko takim przygotowaniem do tego, co przyszło potem…..nauczenie się robienia NICZEGO wymaga wystarczająco dużo czasu;-)

Żadnej paniki, ani pakowania się i ucieczki nie było.

Wręcz przeciwnie – kiedy wiedziałam, że jestem tu ostatni dzień, przyszło rozczarowanie, że pobyt w ciemności już się kończy.

Cieszyłam się na swoją rodzinę………….ale ten spokój i pokój, które tu przeżywałam, były błogie.

To było tak, jakbym była w stanie sprzed narodzin. U mamy w brzuszku. Nie chciało mi się wychodzić.

pobyt w ciemności - gwiazdy
Image courtesy of Just2shutter at FreeDigitalPhotos.net

Zakończenie pobytu w ciemności było „porodem”

„Poród” na nowo na świat – to dopiero był czyściec! Dla mnie osobiście trudniejsze było przejście z ciemności niż w ciemność.

Na zewnątrz było mi strasznie zimno, gwiaździste niebo tak mną zakręciło, że musiałam usiąść. Nie mogłam chodzić, nogi mi się trzęsły.

Wcale się nie dziwię niemowlakom, że krzyczą przy narodzinach……światło – a właściwie półmrok i chłód to szok.

Zataczałam się, wszystko mi wirowało. Kilka godzin zajęło mi przełączenie się na tryb funkcjonowania, ciało znów przyzwyczajało się do zmiany – funkcjonować i reagować – na światło, ruch, hałas, działanie, mowę………..

Czy powtórzę pobyt w ciemności?

Powtórzyć to?

ZDECYDOWANIE i z radością…….raczej jednak kiedyś wiosną albo latem, żeby narodzić się na nowo w ciepło 🙂 i móc położyć się w trawie.

…..to było bardzo oczyszczające nie tylko dla ciała, ale i dla psychiki — myślę sobie, ile energetycznych śmieci zostaje tam po każdym, bo ja sama zostawiłam przy drzwiach dwa wielkie worki obciążeń…których już nie chcę dalej taszczyć ze sobą przez życie.

Z naszej trzyosobowej grupy wszyscy przeszliśmy cały tydzień i zostaliśmy do końca.

To mnie ucieszyło.

Ciekawe było dla mnie późniejsze odkrycie, że wszyscy troje pisaliśmy po ciemku pamiętnik.

Wielkie podziękowania za działalność – nie wiem, czy można to nazwać pracą — raczej misją, którą wykonujecie dla innych ludzi.

Nie dziwię się, że macie tak długą listę oczekujących, a radosna jest wiadomość z maila, że zamierzacie zbudować północne sanktuarium.

Czasem prywatnie wracam do ciemności i ciszy i staram się przywołać ten spokój i błogość, które poznałam u was.

Z życzeniami wszystkiego najlepszego serdecznie pozdrawiam

Jana

P.S. to, że nicnierobieniem i świetnym jedzeniem schudłam 2 kilo, traktuję jako szczególnie zabawny efekt uboczny:-D

Podobne doświadczenia

Rezerwacja