608 08 33 33

Kateřina – W ciemności znalazłam dużą część siebie

 

Przeszłam pobyt w ciemności ze świadomością, że w ogóle nie wiem, po co to robię 🙂 Byłam tam trzy noce i to była moc!

To był duży ogród, w którym stały cztery domki. Wszędzie panowała cisza. Miałam wrażenie, że już teraz wyostrzyły mi się wszystkie zmysły. Jakby ciało wiedziało, na co się porywam. Zaczęłam czuć zdenerwowanie i podekscytowanie. Słyszałam w głowie „Co ty tu do cholery robisz? Po co to robisz?”

Tomáš zaprowadził mnie do mojego domku i wprowadził do środka. Domek był piękny. Większy, niż sobie wyobrażałam, bardzo przytulny i ciepły. Miał kabinę prysznicową, toaletę, umywalkę z szafką i pokoik z zaścielonym łóżkiem, karimatą i poduszką do medytacji. Tomáš przekazał mi wszystkie potrzebne wskazówki do pobytu, życzył mi szczęścia, siły i odszedł. Ode mnie zależało, kiedy zgaszę światło. Czułam ciekawość i napięcie. Rozłożyłam wszystkie rzeczy wzdłuż ściany, żeby mieć do nich łatwy dostęp. Wyłączyłam telefon. Przebrałam się, podkręciłam ogrzewanie klimatyzacją, wzięłam głęboki oddech i zgasiłam światło.

 

Ciemność była absolutna

Takiej ciemności jeszcze nie przeżyłam. Przez chwilę stałam bez ruchu, wciąż z ręką na włączniku, i zdumiewałam się tą pełną ciemnością Zaczęłam macać wokół siebie. Doszłam do łóżka, usiadłam na nim i zaczęłam się ciemnością cieszyć. Czułam się bezpiecznie i lekko. Czułam obecność ciemności. Jakby to był czarny aksamit, a ja się w nim cała zanurzyłam. Usłyszałam na zewnątrz ptaki. Słyszałam je tylko słabo, domek miał pięćdziesięciocentymetrowe, wyciszone ściany. Położyłam się na łóżku i cieszyłam się spokojem, samotnością i nicnierobieniem. Zasnęłam w mgnieniu oka.

Straciłam poczucie czasu

Nie wiem, po jakim czasie się obudziłam. Dotarło do mnie, że całkiem tracę poczucie czasu. Jak długo spałam? Która jest godzina? Jest jeszcze dzień, czy już głęboka noc? Odkryłam, że to dla mnie zupełnie nowe i dziwne nie mieć pojęcia, która jest godzina.

Postanowiłam, że jeszcze się prześpię. Myślę, że przespałam cały dzień. Tomáš w jego trakcie przyniósł mi jedzenie. Zapytał przez zamknięte drzwi, czy chcę wiedzieć, co to jest. Powiedziałam mu, że spróbuję odgadnąć sama. Po jego odejściu dotarło do mnie, jak miło było mi usłyszeć ludzki głos.

Spaghetti po ciemku 

Najpierw wzięłam się za zupę. Była pyszna i jadło się ją łatwo. Z drugim daniem nie było już tak łatwo. Wzięłam łyżkę, zanurzyłam ją w jedzeniu, włożyłam do ust, ale łyżka była pusta. Okazało się, że trzymam ją odwrotnie. Obróciłam ją i znowu sięgnęłam do jedzenia. Znowu czułam, że coś jest na łyżce, i szast-prast do buzi, ale znowu nic. Nie dawało mi to spokoju, sięgnęłam do jedzenia palcem. To było spaghetti 🙂 Dotarłam po omacku po widelec i spokojnie się najadłam. Jedzenie w ciemności to było coś. Wielu smaków nie potrafiłam rozpoznać i tylko zgadywałam, co to może być. A tego, że musiałam wyglądać jak prosiaczek, nie wątpię. Po jedzeniu się opłukałam i znowu poszłam się położyć. Było mi bardzo dobrze. Zasnęłam.

Wszystko po ciemku

Obudziłam się i usłyszałam ptaki. Pomyślałam, że to pewnie rano. Poszłam umyć zęby i tam nastąpił moment „aha”. Jak nałożyć pastę na szczoteczkę, żeby nie była wszędzie dookoła. Śmiałam się, jak tu spotykam się ze zwyczajnymi rzeczami w niezwyczajnej sytuacji. Potem chciałam spróbować poćwiczyć. Co to była za heca, kiedy nie utrzymałam ani jednej pozycji równoważnej z jogi. W tej absolutnej ciemności to po prostu nie szło. Za każdym razem się przewracałam. Zostałam przy klasycznym rozciąganiu. Potem przyszła kolej na prysznic, który był intensywniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. Mocniej czułam wodę, krople i jej temperaturę. Delektowałam się nią. 

Nie było gdzie schować się przed myślami

Wróciłam do łóżka, ale już nie chciało mi się spać. Byłam pełna energii. Przyszło to, po co się do ciemności chyba przychodzi. Moje myśli w głowie nie chciały się zatrzymać, nie było jak przed nimi uciec. W zwykłym życiu, na świetle, zawsze coś sobie znajdę. Idę na spacer albo po prostu idę pozmywać, podrapać koty, podlać kwiatki, cokolwiek, ale tu się nie dało. Nie pomagało zamknąć i otworzyć oczy, ciemność była ciągle taka sama i wszędzie. Byłam zmuszona zostać sama ze sobą i ze swoją głową. Wierzę, że każdy z was choć trochę potrafi sobie wyobrazić tę beznadzieję 🙂
 

Spałam już mniej, a więcej byłam sama ze sobą. Czas zaczął mi płynąć bardzo powoli. A w chwilach, kiedy nie spałam, nie było mi dobrze. Sięgałam po oddech i medytację. Zaczęłam się w ciemności bać i czekałam z utęsknieniem na Tomáša, aż przyniesie mi kolejne jedzenie. Kiedy przyszedł, chwilę z nim porozmawiałam i od razu zrobiło mi się dużo lepiej. Przyniósł mi od razu budzik na następny dzień, nastawiony na wschód słońca. Poćwiczyłam, wzięłam prysznic i zjadłam wspaniały posiłek. Nawet śmiałam się na głos, tak nagle było mi cudownie. Tańczyłam po domku i dobrze się bawiłam. Usłyszałam Tomáša, jak rozmawia z moim sąsiadem z domku obok. Nagle jakby nie było żadnych strachów ani myśli i znowu cieszyłam się tą piękną aksamitną ciemnością.

Za kilka godzin będę wolna

Wróciłam do łóżka. Spać już się zupełnie nie dało. I nagle dotarło do mnie, że już tylko kilka godzin (choć w ogóle nie wiedziałam ile) i będę wolna, znowu będę na świetle. I wtedy zaczął się czyściec. Jakby przez to, że wiedziałam, że zbliża się koniec, tym bardziej chciałam, żeby już nastąpił. Nie wiedziałam, czym się zająć, jak ten czas skrócić. Panikowałam. Wiedziałam, że w każdej chwili mogę zapalić światło, ale moje ego i mój strach na to nie pozwoliły.

Siedziałam na łóżku, które od początku było moim schronieniem. Dosłownie chowałam się pod kołdrę, żeby czuć się bezpiecznie. Moje strachy zaczęły się materializować. Byłam sparaliżowana sama sobą. Nie mogłam się ruszyć. Dopiero siła mojej złości wyciągnęła mnie z łóżka i zaprowadziła do toalety. Nie pomyślałam, jak to jest, kiedy śni mi się koszmar, budzę się z niego i jestem w ciemności. Nie wiedziałam, czy ten koszmar się skończył, czy trwa dalej. Bardzo chciałam zasnąć, ale nie mogłam. Czas wlókł się niesamowicie powoli. Nasłuchiwałam uważnie, ale nie słyszałam już nic poza samolotami. Moja krzywa paniki ze strachu rosła, a ciało sztywniało. Nie wiem, jakim cudem udało mi się zasnąć. 

Widziałam tyle światła… 

Obudził mnie dźwięk budzika, a ja wyłączyłam go tak szybko, że znowu nie wiedziałam, czy to sen, czy nie. Czy ten budzik naprawdę dzwonił. Nie mogłam na niego spojrzeć i sprawdzić, która godzina. Postanowiłam, że mi się to nie śniło, że już czas. Ubrałam się, opłukałam i otworzyłam drzwi.

Zawirował mi cały świat, góra była dołem. Usiadłam na progu i wpatrywałam się w to „światło”. Było wpół do szóstej rano i jak na zwykłe życie było ciemno choć oko wykol, ale ja widziałam tyle światła. Siedziałam na progu i czekałam na wschód słońca. Stopniowo wszystko zaczęło nabierać kolorów. Niebo było jaśniejsze, kolory były bardziej nasycone. Po godzinie spakowałam się i pożegnałam z domkiem. Szłam pieszo i pragnęłam iść pieszo, ile tylko się da. Zadzwoniłam do męża, czy może mnie odebrać gdzie indziej, niż byliśmy umówieni, żebym mogła być przez chwilę sama tam na zewnątrz, tam na świetle! 

W drodze do domu delektowałam się pięknem okolicy

To, co czułam w drodze, jest nie do przekazania. To było uczucie ogromnego szczęścia, miłości, pokory wobec samej siebie. Urosłam o pięćdziesiąt metrów. Czułam, że dam radę wszystkiemu. Śmiałam się do kolorów na zewnątrz i zatrzymywałam się co piąty krok, żeby delektować się pięknem wokół. Podskakiwałam, biegłam. Wszystko wydawało mi się niewiarygodne, a przy tym tak pełne. Byłam jak rozbawione dziecko. Dotarło do mnie, co zrobiłam, czego dokonałam, przez co przeszłam.

Spotkałam się ze swoimi strachami

W ciemności znalazłam dużą część siebie i poczułam ją. Spotkałam się ze sobą tak, jak nigdy nie chciałam. Spotkałam się ze swoimi strachami. Wiem, że nie mam już ich unikać, tylko je przyjąć, bo są moje i należą do mnie. Być z nimi i przeżyć je. Tak samo jak przeżywam miłość, radość czy złość. 
Ktoś poleca pobyt w ciemności tak, jak ja przejście Camino Santiago de Compostela. Ja na razie mówię, że bym tego nie powtórzyła, ale za to doświadczenie jestem bardzo wdzięczna 🙂

A teraz idę zapalić światło 🙂

Blog autorki znajdziecie tutaj 🤗❤

Podobne doświadczenia

Rezerwacja