Cześć,
chętnie napiszę parę linijek, ale 2 noce nie były aż tak bardzo wypełnione przeżyciami 🙂
Poszedłem do ciemności z trzech powodów
Chciałem sprawdzić, jak to jest, odpocząć i przekonać się, czy dam radę. Niestety nie miałem za dużo czasu ani urlopu w pracy, więc wybrałem pobyt weekendowy. Wiem, że na każdego ciemność i samotność działają inaczej. Byłem dość pewny siebie. Świetnie potrafię zająć się sam sobą, ale w ciemności?
Sen i czuwanie
W piątek ciepło przywitał mnie Tom i wyjaśnił, jak przebiega pobyt. Pierwszą noc pięknie przespałem i następny dzień wyglądał podobnie. Kiedy czuwałem, wszystko w ciemności płynęło z ciekawym posmakiem błogości i rozwagi. W absolutnej ciemności wzrok się nie przyzwyczai, więc nie pozostało nic innego, jak obmacać wnętrze domku i podświadomie odliczać kroki – zabawne. Pobyt skurczył się do odcinków snu i czuwania, które przeplatały się przez cały dzień. Kiedy nie spałem, robiłem ćwiczenia rozciągające, jadłem lekko, piłem herbatę i wodę, raz dziennie brałem prysznic i rozmyślałem. Oczyszczałem się.
Jedzenie smakowałem z przyjemnością
Ponieważ niewiele się ruszałem, głód też nie przychodził. Jadłem niewiele, ale za to świetne jedzenie od Lenki w ciemności smakowało mi wyśmienicie. Następną noc, siłą rozpędu podświadomości, znów przespałem całą. Kolejny dzień minął jak poprzedni i już pukała do mnie Lenka, że pobyt się kończy.
Dwie noce to za mało
Dziś już wiem, że 2 noce są świetne na odpoczynek i częściowe oczyszczenie. Nie dochodzi tu jednak do sedna pobytu w ciemności – do fazy prawdziwego czuwania, które przychodzi mniej więcej po trzech dniach. Już cieszę się na kolejny pobyt, który na pewno zaplanuję na cały tydzień.
Świetne miejsce, świetni ludzie, świetne jedzenie. Polecam 🙂
– Tak to wygląda w skrócie.
Miłego dnia
Jakub


