608 08 33 33

Jarda – poszedłbym do ciemności znowu, i to chętnie

Odbyłem swój pierwszy pobyt w ciemności (7 nocy). Bardzo ciekawie było być bez kontaktu z otoczeniem i poukładać sobie w głowie, że wszystko na pewno jest w porządku. Myślałem, że będzie nudno, że będę dużo spał, ćwiczył i medytował, ale było zupełnie odwrotnie.

Pierwszego wieczoru co prawda przez jakiś czas oswajałem się z rzeczywistością, ale drugiego dnia pomedytowałem (tylko uspokoiłem umysł) i wszedłem w przyjemny stan, który utrzymał mi się właściwie aż do końca, dlatego nie czułem potrzeby dużo medytować.

Spałem mniej więcej 8 godzin na dobę. Raz dziennie fundowałem ciału rozciąganie, bo poza tym mój pobyt był fizycznie bardzo pasywny. Po prostu leżałem i rozmyślałem. Nawet kiedy rozmyślałem o sprawach, przy których zwykle miałem gorsze samopoczucie, tutaj, w spokoju i dobrym nastroju, mogłem je zbadać na wylot i poukładać.

Poza tym porządkowałem priorytety i głębiej rozumiałem to, czego nauczyłem się przez 6 lat rozwoju wewnętrznego. Chociaż takie „aha” przeżywam często, tutaj, w spokoju i długo niczym nierozpraszany, miałem więcej olśnień. Zrobiłem sobie około 50 krótkich notatek. Połowę przeczytałem od razu w sobotę rano po zapaleniu światła (ciekawe pismo 🙂 ), a reszty jeszcze nie czytałem. Czekałem też, jak to się potem przełoży na życie, i spodziewałem się raczej konkretnych zmian, ale byłem bardzo zaskoczony, o ile prostsze, lżejsze i jaśniejsze wydawało mi się potem życie w ogóle. Chociaż czasem dam się porwać okolicznościom, ten wewnętrzny spokój jest na pewno większy.

Już po mniej więcej tygodniu potrafiłem sobie wyobrazić, że poszedłbym do ciemności znowu, i to chętnie. Dla mnie pobyt w ciemności był więc „oświeceniem”. Mam na myśli proces, bo nie postrzegam oświecenia jako stanu ostatecznego – na szczęście zawsze jest dokąd iść dalej.

Jarda

Podobne doświadczenia

Rezerwacja