minął rok, odkąd byłam u was na pobycie w ciemności, odkąd ostatni raz się przytuliliśmy i wróciłam do domu :).
Czuję, że już czas podzielić się z Wami kilkoma moimi uczuciami, sytuacjami, przeżyciami, kawałkiem mojego życia po ciemności…
Na pobyt w ciemności zdecydowałam się w Trzech Króli
Myśl, żeby pójść do ciemności, przyszła mi wieczorem w Trzech Króli 2015 roku, od razu usiadłam, ręka na klawiaturze zaprowadziła mnie na Waszą stronę, a potem długo czekałam, przez całe pięć miesięcy od czasu do czasu błądziłam po Waszej stronie, szukałam informacji o pobytach w ciemności i właściwie całkiem się cieszyłam. W międzyczasie zachorowałam, operacja raka podstawnokomórkowego poszła O.K., więc pod koniec maja spakowałam parę rzeczy i misie i przyjechałam.
Piękne powitanie, herbata z Lenką, rozmowa, nic lepszego nie mogłam sobie wymarzyć.
A potem to przyszło, obchodzę domek do pobytu w ciemności przy świetle, liczę kroki, odkładam rzeczy, już trzymam rękę na włączniku, długo, długo…. Aż jestem zupełnie pewna, że przez kolejne kilka dni już nie zapalę światła. Pamiętam wszystkie sytuacje minuta po minucie 🙂 jeszcze teraz.
Było mi smutno i płakałam przez 2 dni
Przez pierwsze dwa dni dużo płakałam, tęskniłam za bliskimi, bardzo brakowało mi przytulenia, dotyku, pogłaskania, nie rozmowy, ale raczej kontaktu fizycznego. Pierwszego dnia podczas rozmowy z Lenką uświadomiłam sobie, że moi bliscy nie mogą mi zastąpić miłości, którą mam darzyć samą siebie. Bożej miłości, którą w sobie mamy absolutnie wszyscy, tylko pod wpływem wychowania i różnych życiowych kolizji po prostu o niej zapominamy.
Co ty tu robisz, wygłupiasz się tu, dorosła baba, powinnaś robić coś pożyteczniejszego, a nie wymyślać głupoty, w domu i w pracy cię potrzebują…
Drugiego dnia rozmowa z Tomášem, znowu świetna lekcja. Dlaczego coś w głowie ciągle mi mówi: „Co ty tu robisz, wygłupiasz się tu, dorosła baba, powinnaś robić coś pożyteczniejszego, a nie wymyślać głupoty, w domu i w pracy cię potrzebują…” Już, już miałam złapać za klamkę i zwiać, ale potem znowu coś we mnie mówiło nie. A co na to Tomáš? „Słuchaj, weź na przykład dwie armie stojące naprzeciw siebie. Jedna jest w ciszy, gotowa do walki, spokojna i łagodna, a mimo to odważna. Druga hałasuje, wrzeszczy, tupie i łomocze, obie mają swoją siłę i tylko od ciebie zależy, którą wybierzesz. Jak myślisz, co każda z nich oznacza? Tak, ta spokojna i odważna, stojąca z prostym, odważnym spojrzeniem, to moja dusza, ta grzmiąca i przerażająca to moje ego. No i wybrałam i zostałam…
A potem podczas terapii ciemnością przyszedł spokój
Lenko i Tomie, dzięki, potem już niczego nie potrzebowałam. Dużo pisałam, wyobraźcie sobie, wszystko, co jest na papierze, da się przeczytać. Dużo rysowałam, spisałam sobie swój dekalog życia w ciemności :). Pierwszym punktem było – odkładaj zawsze wszystko na swoje miejsce, dbaj o swoje rzeczy, bo inaczej w ciemności już ich nie znajdziesz :). Kiedy się nad tym zastanowić, w zwykłym życiu jest tak samo, tylko przy świetle w ogóle tego nie zauważamy. I nieważne, czy dbamy o rzeczy materialne, czy o coś zupełnie innego, na przykład o miłość :).
A czego na koniec brakowało mi najbardziej? Wcale nie światła, ale na pierwszym miejscu śpiewu ptaków, a na drugim świeżego powietrza. Przyjaciele, dopiero w ciemności uświadomiłam sobie, że bez ptaków ludzkość by oszalała, to niewiarygodne i nie do opisania, co czułam i co wciąż w sobie mam. Jestem absolutnie pewna, że śpiew ptaków wpływa na ludzką psychikę w najpiękniejszy możliwy sposób. I wyobraźcie sobie, w drodze z miasta w Wigilię (była już ciemna noc) ptaki śpiewały tak pięknie, że łzy napłynęły mi do oczu. Nigdy w życiu nie słyszałam czegoś podobnego o tej porze.
Pobyt w ciemności zakończyłam po sześciu dniach, porządnie kręciło mi się w głowie, godzinę siedziałam na progu Sanktuarium, głaskałam kudłatego stróża i cieszyłam się wschodem słońca. Szczerze mówiąc, byłam bardzo zmęczona…
Przez ten rok wydarzyło się mnóstwo rzeczy, pięknych i tych przeciwnych. Ale dzięki ciemności zdaję sobie sprawę, że wszystkie należą do naszego życia, i tak jak ciemność była dla mnie szkołą, tak przyjmuję wszystko, co przynosi mi życie. Skończyłam 50 lat, zrobiłam inwentaryzację swojego życia i na ile się da, staram się w miarę możliwości stawać zawsze po stronie tej łagodniejszej armii…
Co wiem rok po pobycie w ciemności?
Że do ciemności na pewno jeszcze wrócę. Z szacunkiem i pokorą wspominam dni w ciemności, nie ma dnia, żebym nie była tam myślami…
Z szacunkiem i miłością wspominam również Lenkę i Toma, wyśmienitą kuchnię, piękne otoczenie. Bardzo trzymam za Was kciuki, niech wszystko w Waszym życiu toczy się dokładnie tak, jak powinno.
Ivana



