Wyobraź sobie chwilę, w której czas całkiem się zatrzymuje, a jedyne, co czujesz, to głębia twoich własnych myśli i bicie serca. Dziś przynosimy ci świadectwo drogi, która zaczęła się jako wieloletnie marzenie, a skończyła niespodziewanym zalewem wewnętrznego światła. Przeczytaj szczerą opowieść o tym, co się dzieje, kiedy człowiek postanawia na siedem dni wyłączyć otaczający świat i po prostu być. To doświadczenie pokazuje, że terapia ciemnością otwiera drzwi do tematów, które w codziennym pędzie często pomijamy.
Dlaczego wybrałam cały tydzień w odosobnieniu
Strasznie się cieszę, że przeszłam to całe. Nie tylko trzy dni, ale od razu cały tydzień, bo dopiero po tych trzech dniach właściwie zaczęła się prawdziwa jazda. Było po prostu cudownie i mam nadzieję, że to uczucie, które tu w sobie znalazłam, zostanie ze mną przynajmniej przez jakiś czas. Tego przeżycia pragnęłam od kilku lat, ale ciągle sobie mówiłam, że to jeszcze nie jest właściwy czas. Chciałam się najpierw trochę uspokoić i poukładać sprawy w życiu, żeby nie zabierać ze sobą czegoś, co zaraz minie. Potem moi przyjaciele i rodzina dali mi pobyt w ciemności na urodziny, dokładnie we właściwym czasie. To była strasznie dobra decyzja, bo najsilniejsza łaska i miłość przyszły dopiero w drugiej połowie tygodnia.
Zalew miłości i wewnętrzna wolność
W tej głębokiej ciemności znalazłam absolutną miłość do wszystkiego – do siebie, do ludzi i do przyrody. To był prawdziwy zalew miłości i uczucie, które trudno opisać słowami. Oczywiście nieraz było też bardzo ciężko, ale właściwie dawałam radę. Kiedy bowiem z góry zakładam, że takie doświadczenie przyniesie mi też trudniejsze chwile, łatwiej mi się z nimi pogodzić. Kiedy tylko przychodziło coś, co mnie wkurzało albo dręczyło, wystarczyło powiedzieć to na głos. Tylko to wypowiedziałam i nagle to znikało. Zamiast udręki pojawiały się miłość, przebaczenie, łaska i światło. Największa intensywność przyszła dopiero po tych pierwszych dniach, kiedy wreszcie potrafiłam całkiem się rozluźnić.
Niespodziewany porządek w mojej codziennej ciszy
Pierwszy dzień co prawda całkiem przespałam, ale potem zaskoczyło mnie, że stworzyłam sobie własny porządek. Normalnie jestem raczej chaotyczna i nie mam żadnego stałego systemu, kiedy wstawać albo spać. Tutaj jednak żyłam w pełnym porządku i każdą czynność wykonywałam o tej samej porze. Dokładnie wiedziałam, gdzie odstawię kubek, kiedy pójdę siku, kiedy poćwiczę albo kiedy pogram na gitarze. W ogóle nie wiedziałam, czy śpię mało, czy dużo, i czy zarywam noce. Jedynym punktem orientacyjnym było dla mnie jedzenie, które przychodziło raz wcześniej, raz później. Ten pobyt w ciemności pokazał mi, że nawet w całkowitej izolacji człowiek potrafi znaleźć swój wewnętrzny rytm.
Jedzenie jak dar z nieba
Na jedzenie za każdym razem strasznie się cieszyłam i ciągle myślałam, co dobrego akurat będzie i jaki dostanę deser. Jednego dnia musiałam się aż śmiać z tego, jak strasznie mi smakuje. Kwaśna śmietana z biszkoptami była dla mnie w tamtej chwili prawdziwym cudem i darem z nieba. W ogóle jedzenie smakowało po prostu świetnie i każdym kęsem delektowałam się z ogromną wdzięcznością. To uczucie radości ze zwykłego posiłku w całkowitej ciszy jest po prostu bezcenne i człowiek zaczyna doceniać nawet drobiazgi, które na zewnątrz traktuje jako oczywistość. Każdy talerz był dla mnie niespodziewaną przygodą smaków.
Moje dobre straszydła i szukanie światła
Miałam co prawda takie swoje straszydła i w jednym miejscu czasem widziałam jakąś ciemniejszą plamę, ale były całkiem dobre. To nie były żadne złe straszydła, których musiałabym się bać. Kiedy człowiek naprawdę chce takiego przeżycia, nie musi się go z góry bać. Moja terapia ciemnością nie polegała na tym, że musiałam przezwyciężać samą siebie albo strach przed ciemnością. Ja chciałam znaleźć światło i to mi się udało. Przyszło mi do głowy, że dobrze byłoby dawać sobie na przykład godzinę dziennie w ciemności także w domu i po prostu powiedzieć sobie, co czuję albo jaki mam problem. Wierzę, że wtedy udręka zaraz by znikała, tak samo jak tutaj. Ten zwyczaj zatrzymania się każdego dnia na pewno chciałabym zabrać ze sobą i zachować to uczucie miłości jak najdłużej.
Jak widzisz, ta droga może przynieść odpowiedzi, których szukasz od lat. Wystarczy zrobić pierwszy krok. Co myślisz, odważysz się na takie spotkanie ze sobą także ty?
Chcesz dowiedzieć się więcej o przewodnikach po ciemności?
Obserwuj też nasz kanał na YouTube, gdzie znajdziesz filmy o pobytach i doświadczeniach z terapią ciemnością. 🔔


