608 08 33 33

Nadszedł czas, by pójść do ciemności

Nadszedł czas, by pójść do ciemności

Może i ty od jakiegoś czasu myślisz o tym, żeby na chwilę się zatrzymać i podarować sobie czas tylko dla siebie, w zupełnej ciszy. W takich chwilach często hamują nas obawy przed nieznanym, ale doświadczenia tych, którzy już zamknęli za sobą drzwi do ciszy, mówią jasno. Przynosimy ci autentyczne spojrzenie na to, jak to jest, kiedy decydujesz się zmierzyć ze swoimi wewnętrznymi cieniami i odnajdujesz w nich nieoczekiwany spokój i siłę. Ta historia pokaże ci, że największe przeszkody często budujemy sobie sami we własnej głowie, a ich pokonanie daje wyzwalające poczucie zwycięstwa.

Od pomysłu do szybkiej rezerwacji

O tej możliwości myślałam już strasznie długo, może nawet pół roku. Ciągle powtarzałam sobie, że byłoby strasznie ciekawie tego spróbować, ale jakoś nie miałam odwagi. Nie miałam wtedy też tej prawdziwej wewnętrznej potrzeby, raczej tylko rozważałam to w teorii. Potem jednak w moim życiu coś się zmieniło. Nagle poczułam, że teraz nadszedł właściwy czas, bo akurat coś w sobie przepracowywałam. W tym momencie wszystko inne zeszło na bok. Od razu zaczęłam szukać wolnych terminów i zrobiłam rezerwację. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko i nagle szykowałam się do swojej podróży.

Strach z dzieciństwa i własna wyobraźnia

Muszę przyznać, że się bałam. Bałam się, że nie dam rady być sama ze sobą, chociaż chodziło tylko o trzy dni. Od dziecka boję się też ciemności i mam bardzo bujną wyobraźnię. W ciemności często przerażają mnie różne dźwięki, a kiedy nie widzę, co jest tuż przede mną, w ogóle nie czuję się dobrze. Terapia ciemnością była więc dla mnie dużym wyzwaniem. Tyle że rzeczywistość mnie zaskoczyła. Sama sytuacja nie była tak trudna, jak ją sobie malowałam. Odkryłam, że największy strach miałam tylko w swojej głowie. W efekcie czułam się w tej całkowitej ciemności bezpiecznie. Kiedy usłyszałam jakiś dźwięk, a akurat miałam zamknięte oczy, po prostu je otwierałam. Ciemność co prawda wciąż tam była, ale dzięki temu czułam się zupełnie spokojnie.

Jedzenie jako nieoczekiwane przeżycie zmysłowe

Przed przyjazdem obawiałam się też praktycznych rzeczy, na przykład jedzenia. Bałam się, że się obleję albo że nie trafię widelcem do buzi. Ostatecznie jednak było to zupełnie w porządku. Czasem co prawda dotykałam palcami talerza, żeby sprawdzić, czy jeszcze coś na nim zostało, ale niczego nie wysypałam. Ponieważ w domu mocno przyprawiam i doprawiam jedzenie, nie byłam pewna, czy tutejsze posiłki będą mi smakować. Moje obawy były niepotrzebne. Wszystko było wyśmienite, a jedzenie odbierałam o wiele intensywniej niż normalnie w domu, kiedy na nie patrzę.

Powrót z nową wewnętrzną siłą

Dziś czuję się wypoczęta, spokojna, a przede wszystkim bardzo silna. Jestem z siebie dumna, że dałam radę przez cały pobyt w ciemności. To doświadczenie potwierdziło mi, że wszystko jest tylko w naszej głowie. Nasz umysł próbuje nas przekonać, że czegoś nowego i nieznanego nie damy rady zrobić i że jest to niebezpieczne albo przerażające. Ale kiedy człowiek naprawdę tego potrzebuje, czuje to w środku. Na pewno poradziłabym ci, żebyś nie bał się zrobić tego ostatniego kroku i potwierdzić rezerwację. W rzeczywistości jest to o wiele prostsze, niż się wydaje w naszych wyobrażeniach. Na tę chwilę to doświadczenie mi wystarczyło, ale wierzę, że w moim życiu przyjdą momenty, kiedy chętnie wrócę do ciemności. Nie jestem tu ostatni raz.

Przygotowaliśmy dla ciebie najczęstsze pytania, które klienci zadają sobie przed pobytem w ciemności.

Obserwuj też nasz kanał na YouTube, gdzie znajdziesz filmy o pobytach i doświadczeniach z terapią ciemnością. 🔔

Podobne doświadczenia

Rezerwacja