608 08 33 33

Milan – czasem tęsknię za Ciemnością

Cześć Tomášu i Lenko,

Skąd dowiedziałem się o pobycie w ciemności? 

O pobycie w ciemności przeczytałem w jakimś artykule już lata temu i była to dla mnie ciekawa lektura. W ogóle nie przyszło mi wtedy do głowy, że sam kiedyś w czymś takim wezmę udział. Teraz patrzę na to tak, że zasiało to we mnie ziarenko, które musiało wykiełkować w głowie i dojrzeć, żeby przebić się na pierwszy plan myślenia, przy tych wszystkich codziennych sprawach itd.

Zleciało jak z bicza strzelił… i byłem w Ciemności 

Kiedy już zdecydowałem się na pobyt, cieszyłem się, że czas oczekiwania był długi i że w międzyczasie zdążę się przygotować i przemyśleć, w co ja się właściwie wpakowałem. No i nagle to było tutaj, a ja i tak nic nie wymyśliłem. W domu miałem pełne wsparcie, więc łatwiej było mi podjąć ostateczną decyzję, czy się nie wycofać…

Przyjazd 

Po przyjeździe zaprowadziliście mnie do domku, wyjaśniliście kilka niezbędnych spraw organizacyjnych i zostawiliście mi decyzję, kiedy zgaszę światło. Czekało tam trochę musli i owoców. I wtedy zamyśliłem się nad tą pomarańczą. Jak ja cię właściwie zjem po ciemku? Więc na wszelki wypadek zjadłem ją jeszcze przy świetle 🙂 .

Nacisnąłem wyłącznik… i się zaczęło

Po zgaszeniu światła zacząłem wszystkiego próbować. Na początku chodziłem raczej wzdłuż ścian, ale nie trwało to długo i człowiek zaczął się orientować w zasadzie bez problemu – znaleźć jedzenie, toaletę, wziąć prysznic. Miałem nawet taki mały notesik, w którym zapisywałem notatki, nastroje, myśli itp. Da się to bez problemu przeczytać. Tak ładnie nie piszę prawie nawet wtedy, kiedy widzę…

Po co ja tu właściwie jestem? 

Przez mniej więcej pierwsze trzy dni naprawdę kłębiły mi się w głowie pytania, po co tu jestem, skoro w domu jest tyle roboty, którą mógłbym robić, po co (zmarnowałem) na to urlop w pracy na początku roku itd. Kilka razy chciałem się poddać, zapalić światło i wyjechać. Na szczęście tego nie zrobiłem.

Poczucia czasu naprawdę nie miałem ani trochę, bo na zewnątrz szalał wtedy silny wiatr i nie miałem się czego uchwycić choćby w przybliżeniu. Wiedziałem co prawda, że może być popołudnie albo tuż po obiedzie, kiedy dostałem jedzenie, ale potem na przykład szedłem spać i w ogóle nie miałem pojęcia, czy spałem 2 czy 8 godzin…

Lepiej odizolować się całkowicie

Największym błędem było to, że na początku pozwoliłem Tomášowi przekazać mi wiadomość z domu, czy jedna z moich córek zdała egzamin dyplomowy, a druga, czy szczęśliwie doleciała do Irlandii. Teraz już bym tego nie chciał i poczekałbym, aż zapalę światło…

Kto mnie tam popchnął do przodu?

Nie wiem dokładnie, kiedy pobyt w ciemności zaczął mnie naprawdę cieszyć, ale to chyba bez znaczenia. Regularnie ćwiczyłem, tak jak jestem przyzwyczajony w domu i na treningach (taekwondo). Mimo to przyszedł czas, kiedy nie było już ani co jeść, ani co innego robić, i wtedy zaczęły płynąć myśli. Przypomniało mi się mnóstwo ludzi, także z dzieciństwa, o których już dawno zapomniałem, i uświadomiłem sobie, jak i dokąd kto mnie skierował albo wpłynął na mnie w życiu…

Co mi to dało? 

Przede wszystkim poukładałem się sam ze sobą i wiedziałem, co jest w życiu ważne, jak ja chcę je postrzegać… Ale teraz, po dłuższym czasie, nie jest tak, że w ciemności dowiedziałem się wszystkiego i teraz już wszystko jest ok. Nie jest, ale wiem, jak z tym pracować…

Dało mi to strasznie dużo i była to moja jedna długa podróż dookoła świata, chociaż byłem w jednym domku. W ciemności pojawiały mi się przed oczami różne kolorowe ornamenty, sklepienia, wzory… Tworzyły wokół mnie takie otoczenie, chyba żebym nie zgubił się w nieskończonej ciemności.

To już nie była ta sama ciemność 

Kiedy dowiedziałem się, że po zapaleniu światła może mi być niedobrze i kręcić się w głowie, według własnego uznania na wszelki wypadek zapaliłem światło już w piątek po południu – musiałem wyjechać wcześnie rano w sobotę, tak żeby ta długa droga przebiegła spokojnie. Dziwne było to, że kiedy potem znowu zgasiłem światło, żeby się jeszcze do rana wyspać, nie było już tam tej MOJEJ ciemności, z którą byłem tam prawie tydzień. Była inna, bezosobowa, obca i na szczęście tylko krótka. Chyba trzeba czasu, zanim się do siebie nawzajem przyzwyczaimy… może kiedyś następnym razem… 🙂

Już teraz mam chwile, kiedy tęsknię za ciemnością. Za tym spokojem i czasem na wszystko bez wpływów z zewnątrz…

Jeszcze raz dzięki za wszystko!!!
Milan

Podobne doświadczenia

Rezerwacja