
O pobycie w ciemności wspomniał mój kumpel. Długo się nie odzywał i nagle zaczął „sypać” mądrościami. Nagle zeszło na leczenie ciemnością. Spodobało mi się to i zacząłem o tym tak dla jaj myśleć i podrzucać to mojej dziewczynie, żeby zobaczyć, jak zareaguje.
Dziewczyna nie była zachwycona moim pobytem w ciemności
Jej reakcja na pobyt w ciemności nie była zbyt pozytywna. Nagle przyszła myśl i się zapisałem. Termin był dopiero na maj, ale chciałem wcześniej. Czułem kryzys i potrzebę, żeby odpocząć i pobyć sam ze sobą. Przyszedł e-mail, a w nim napisane, że zwolnił się termin w marcu. Napięcie. Stres. Nie mogłem spać, skupić się na pracy. Nerwy. Ogromne. Cieszyłem się, ale jednocześnie miałem ogromny strach. Ciągle chciałem się z tego jakoś wymigać. W końcu się zdecydowałem i pojechałem. Tydzień wcześniej przestałem ogarniać maile, telefony i zacząłem się psychicznie przygotowywać. Dwa dni wcześniej wyłączyłem telefon i byłem tylko ja i moja dziewczyna.
Bałem się zacząć pobyt w ciemności
Miałem ogromny strach przed zgaszeniem światła, nie wiedziałem, co będę robił. Człowiek, który na co dzień pracuje z ludźmi, dzwoni, gada. Nagle jest sam, nie widzi, nie słyszy i nie ma prawie nic wokół siebie. Pierwszy dzień był w porządku, standardowa higiena i poszedłem spać. Pierwszą noc przespałem. Kolejne dni prawie nie mogłem zasnąć, śniły mi się straszne sny, ciągle pojawiały się przede mną jakieś obrazy, ktoś mnie straszył, słyszałem dźwięki itd…to tempo narastało i było coraz gorzej.
Czekanie na jedzenie było coraz dłuższe
Czas od obudzenia się, śniadania i potem czekania na jedzenie był coraz dłuższy i nie wiedziałem, co robić. To było wykańczające. CIEMNOŚĆ. NIE SŁYSZYSZ. NIE WIDZISZ, prawie nie mówisz. Tak było aż do wtorku i wtedy nagle zacząłem przeżywać swoje życie. Widziałem, jak się urodziłem, przedszkole, szkoła, moje pierwsze miłości, rodzina. W większości jednak wszystkie złe sytuacje, które w życiu spie*doliłem albo zrobiłem źle, a człowiek chciał je przeżyć jeszcze raz. Bez złości. Bez oporu. Pozwolić im przejść przez ciało. Ciśnienie w głowie narastało.
A ja zakończyłem pobyt w ciemności dopiero w sobotę
Zmieniło się mnóstwo rzeczy..nie OD RAZU, ale przychodzi to naturalnie. Ktoś albo coś mówi mi w środku, co mam robić, jak mam to robić. Czego nie chcesz, nie rób. Więcej rzeczy robię sercem i robię rzeczy, których wcześniej bym nie robił. Nawet jeśli przynosi ci to pieniądze, nie ma to sensu. Nie rób tego (mówi mi ktoś w środku) Nie goń za wszystkim za wszelką cenę. Żyj!! Nie gap się w telefon i gadaj z ludźmi. Ciesz się każdą swoją chwilą. Kochaj. Wybaczaj. Bądź szczery. Zmieniła się moja pozycja w negocjacjach. W pewnych sprawach zyskałem więcej pewności siebie. Inaczej, lepiej odbieram swoją dziewczynę. Lepiej odbieram też rodzinę. Inaczej się z nimi komunikuję i mnóstwo innych nowych rzeczy. Mam więcej cierpliwości, Jestem spokojniejszy. Więcej rozmawiam z ludźmi. Otwarcie. Uświadomiłem sobie mnóstwo rzeczy, których przed pobytem nie dostrzegałem.
I już sam nie wiem, wczułem się w to i gubię się w tym. To nie jest jak artykuł o pobycie w ciemności, tylko raczej jak informacja zwrotna dla was, Tome i Leni.
Pozdrawia Michal


