Cześć, Tomie 🙂
przesyłam pozdrowienia wam obojgu do Lomca i piękne wspomnienie…
Ciągle przewracam w głowie, co napisać i jak to ocenić, żeby mnie samej nie wydawało się to dziwne 🙂
Pobyt w ciemności to piękny proces
Zdecydowanie piękny proces. Każdy z nas idzie na pobyt w ciemności po coś swojego… Ja wyjeżdżałam z poczuciem oczyszczenia, złagodnienia, lekkości i ponownego połączenia ze świadomością samej siebie. To ponowne połączenie uważam za największą rzecz, jaką mogło mi to dać, i od tamtej pory to połączenie jest ciągle ze mną i prowadzi mnie w codzienności. Oczywiście mam możliwość obserwować, jak się odłączam i wtedy wpadam w jakiś zły nastrój-depresję, ale kiedy to zauważę i połączę się z powrotem z „tym miejscem” we mnie, czuję, że tam jest to prawdziwe, kim jestem (i kim jesteśmy wszyscy).
Przeczytałam zdanie, „że myślimy, że Bóg obserwuje nas z góry, a on obserwuje nas od środka”… czuję, że po pobycie w sanktuarium jestem bliżej… i jestem za to pokornie wdzięczna.
Bezpieczny pobyt w ciemności

Jeśli chodzi o sprawy praktyczne, bardzo doceniłam, jak wymyśliliście zamykanie sanktuariów, super. Czułam się bezpiecznie, że jestem zamknięta, ale że wy z drugiej strony macie w każdej chwili dostęp.
Następnym razem wzięłabym swoją kołdrę do spania, ta cieniutka mi nie wystarczała, musiałabym chyba drastycznie grzać, a w tym z kolei nie czuję się zbyt dobrze. Lenka uratowała mnie, pożyczając mi dodatkowy koc, dziękuję!
Rano brakowało mi możliwości napicia się gorącej herbaty, oddałabym za nią chyba wszystko 🙂 Dla mnie lepiej byłoby dostać termos z herbatą rano, cieszyłabym się pyszną herbatką przez cały dzień, na noc już nie piję. Rano herbata była już tylko letnia i kwaskowata. Albo następnym razem wzięłabym mały czajnik elektryczny i herbatę na rano.
Tomie, bardzo wam dziękuję za udostępnienie tak pięknej przestrzeni i za waszą opiekę, nie umiem tego nawet wyrazić…
Przesyłam życzenia wszystkiego dobrego wam wszystkim, tak, i to wieczne światło, to jest dokładnie to 🙂
Uważajcie na siebie,
Lída


