Cześć, chciałam napisać do was jak najszybciej, ale wiecie, jak to jest – człowiek odkłada, aż w końcu nie napisze nic. A przecież mój pobyt w ciemności był tak mocnym przeżyciem! Planowałam go przez kilka lat, ale ciągle coś nie wychodziło. Aż nagle, dzięki nieoczekiwanemu splotowi wydarzeń, jakimś cudem się udało. Pojechałam do was właściwie w tajemnicy. Niewiele o tym wiedziałam, po prostu mnie tam ciągnęło.
Odkrycie, że ciemność nie jest czarna
Sam tydzień w ciemności u was był bardzo przyjemny. Fajnie było mieć wygodne łóżko i ciepłą podłogę, na której spędzałam sporo czasu. Jedzenie było inne, niż jestem przyzwyczajona, ale bardzo smaczne – a przede wszystkim te porcje! Były tak duże, że nie dawałam rady ich zjeść. Dzięki waszym radom nawet w ciemności sama zrobiłam sobie herbatę i się nie oblałam.
Największym zaskoczeniem było dla mnie odkrycie, że ciemność wcale nie jest czarna ani straszna, tylko piękna i kolorowa. Gdybym umiała medytować, wierzę, że to przeżycie byłoby jeszcze głębsze, ale i tak dzień w ciemności mijał mi niewiarygodnie szybko.
Efekt „aha” i cyfrowy detoks w praktyce
Bardzo chciałam wam podziękować za ten cenny czas po zakończeniu pobytu, kiedy przy kawie omówiliśmy moje życie. Potrafiliście postawić przede mną lustro. Człowiek widzi błędy u innych, ale u siebie już nie – a tu dzięki wam wszystko do mnie dotarło. To był niesamowity efekt „aha”. Ten cyfrowy detoks i odcięcie od świata zewnętrznego naładowały mnie energią i chęcią do życia.
Zamiast pędzić do domu, po wyjeździe nacieszyłam się jeszcze świąteczną atmosferą w kościołach w Kutnej Horze. Czułam się samodzielna i silna. Nawet spotkanie z dziećmi, których długo nie widziałam, było cudowne. Moja zmiana była widoczna i dzieci pochwaliły mnie za nią i za moje plany.
Powrót do rzeczywistości i nowe granice
Choć po powrocie do domu entuzjazm czasem trochę słabnie, a stare koleiny próbują wrócić, widzę u siebie duże zmiany. Nauczyłam się stawiać granice rodzinie i oni zaczęli je szanować. Więcej się obserwuję, nie daję się porwać negatywnym emocjom i staram się zachować spokój.
Zmieniłam garderobę z czarnej na kolorową, zaczęłam trochę ćwiczyć, a przede wszystkim więcej się uśmiechać i rozmawiać z ludźmi. Czuję się dobrze, w pracy mi się układa i już nie boję się odezwać, kiedy czegoś potrzebuję się dowiedzieć. Już mi jest obojętne, co inni o mnie myślą – najważniejsze, żebym to ja czuła się dobrze i nie musiała się wstydzić.
Ogólnie pobyt w ciemności i wasze słowa zmieniły mnie na lepsze. Czeka mnie jeszcze droga do pełnej samodzielności, ale już teraz się morsuję, więcej rozmawiam z dziećmi i czuję, że jestem na dobrej drodze.
Bardzo wam obojgu dziękuję za wszystko.
Lenka


