To już miesiąc, odkąd skończyłam pobyt w ciemności?
W moim wszechświecie ten czas jakoś przyspieszył 🙂
W ciemności było czarno i miękko
Jak było w ciemności? Czarno. O dziwo bardzo czarno i bardzo miękko. Czas płynie jakoś wolniej, kiedy jesteś w sobie. Dziwne jest, jak człowiek uświadamia sobie różnicę między otwartymi a zamkniętymi oczami. Widzisz tyle samo, czyli guzik, tak czy siak, ale to poczucie bycia razem z samym sobą jest bardzo szczególne.
Zanim poszłam do ciemności, nagrałam sobie na MP 3 jakieś medytacje i ćwiczenia. Można powiedzieć, że dość „przypadkowy wybór”, nie medytowałam za dużo, więc nie miałam nic sprecyzowanego. Ale ponieważ nie urodziłam się wczoraj i wiem, że przypadki po prostu nie istnieją, a w ciemności nie działo się ze mną nic szczególnego, na szczęście żadne „straszydła” i tak dalej, mówię sobie: to po co?
Człowiek zwykle dopiero z perspektywy czasu widzi, dlaczego życie stawia mu na drodze niektórych ludzi czy sytuacje. Jest bardzo mądre, więc po co mu się opierać – tak czy inaczej to przeżyjesz, tylko intensywność rośnie. Niektóre medytacje zaciekawiły mnie na tyle, że także tutaj, „na zewnątrz”, po prostu znajduję czas, żeby na chwilę zatrzymać się w sobie. To, co kiedyś byłoby „stratą czasu” (jak na pobyt w ciemności, tekst dość zabawny), teraz wydaje mi się o wiele ważniejsze. Świat jest jakoś piękniejszy, nie wydaje się Wam?
Pobyt w ciemności to nie strata czasu
Myślę, nie, wiem, że o wiele bardziej cieszę się życiem w ciele biologicznym. Przecież życie to tylko gra, więc czemu nie cieszyć się nią jak należy.
Pobyt w ciemności był dla mnie szczególnym i pięknym epizodem i na pewno bezcennym doświadczeniem. Bardzo Wam za niego dziękuję.
Kiedy „PRZYPADKIEM” będę przejeżdżać w pobliżu… sami wiecie. Numer telefonu mam zapisany.
Jesteście wspaniałymi ludźmi, bardzo Was lubię
Z miłością w sercu Was ściskam
Anička


