608 08 33 33

Czegoś takiego dawno nie przeżyłem

Każdy, kto przyjeżdża do nas na terapię ciemnością, zabiera ze sobą wyjątkowe przeżycie. Ktoś szuka spokoju, ktoś odpowiedzi, a ktoś inny chce po prostu naprawdę odpocząć. Pobyt w ciemności często zaskakuje jednocześnie swoją prostotą i głębią. Tym razem dzielimy się z tobą doświadczeniem jednego z uczestników, który postanowił na chwilę się zatrzymać i pobyć sam ze sobą, bez rozpraszaczy.

Droga do spokoju i ciszy

Bardzo mi się podobało. Już samo otoczenie i ten spokój dookoła miały w sobie coś wyjątkowego. Uświadomiłem sobie, jak bardzo brakuje mi ciszy w codziennym życiu. Miałem za sobą trudny okres, ciągle praca albo coś w domu, głowa pracowała na pełnych obrotach. Tutaj w końcu się wyłączyłem.

Czas dla siebie czasem znajduję też w domu, ale to jest coś zupełnie innego. Podczas terapii ciemnością odpoczywasz o wiele głębiej. Nie musisz niczego załatwiać, nikt niczego od ciebie nie chce. Po prostu jesteś.

Pierwsze dni i głęboki odpoczynek

Pierwsze dwa dni dużo spałem. Zasnąłem prawie od razu, jak przyszedłem, a potem znowu po jedzeniu. Ciało wzięło dokładnie to, czego potrzebowało. Stopniowo czułem, jak wszystko zwalnia.

Trzeciego dnia już tyle nie spałem. Raczej po prostu leżałem, odpoczywałem albo się przechadzałem. Byłem naturalnie wyspany. To uczucie było dziwne, ale przyjemne. Takiego spokoju dawno nie przeżyłem.

Myśli, które przychodzą same

Ani przez chwilę się nie nudziłem. Ciągle było się nad czym zastanawiać. Albo jadłem, albo myślałem, albo po prostu obserwowałem, co się we mnie dzieje. Pobyt w ciemności daje ci przestrzeń do kontemplacji bez przerywania.

Zawsze lubiłem być sam ze sobą, ale tutaj poznałem to jeszcze głębiej. Bez telefonu, bez ludzi, bez hałasu. Tylko ja i moje myśli.

Co dała mi terapia ciemnością

Utwierdziłem się w wielu sprawach. Dotarło do mnie, że idę w życiu we właściwym kierunku. Ten spokój pomógł mi uporządkować priorytety.

Terapia ciemnością pokazała mi, że czasem naprawdę wystarczy niewiele. Zatrzymać się, pobyć w ciszy i dać przestrzeń samemu sobie.

Wiadomość dla ciebie

Jeśli się nad tym zastanawiasz, nie bój się. Ja też na początku miałem obawy. Zgasić światło i zostać w ciemności nie wydaje się do końca naturalne. Ale kiedy już to zrobisz, zaczyna to mieć sens.

To trochę jak skok do zimnej wody. Musisz się zdecydować. Potem przekonasz się, że było warto.

Przygotowaliśmy dla ciebie najczęstsze pytania, które klienci zadają sobie przed pobytem w ciemności.

Obserwuj też nasz kanał na YouTube, gdzie znajdziesz filmy o pobytach i doświadczeniach z terapią ciemnością. 🔔

Nadszedł czas, by pójść do ciemności

Może i ty od jakiegoś czasu myślisz o tym, żeby na chwilę się zatrzymać i podarować sobie czas tylko dla siebie, w zupełnej ciszy. W takich chwilach często hamują nas obawy przed nieznanym, ale doświadczenia tych, którzy już zamknęli za sobą drzwi do ciszy, mówią jasno. Przynosimy ci autentyczne spojrzenie na to, jak to jest, kiedy decydujesz się zmierzyć ze swoimi wewnętrznymi cieniami i odnajdujesz w nich nieoczekiwany spokój i siłę. Ta historia pokaże ci, że największe przeszkody często budujemy sobie sami we własnej głowie, a ich pokonanie daje wyzwalające poczucie zwycięstwa.

Od pomysłu do szybkiej rezerwacji

O tej możliwości myślałam już strasznie długo, może nawet pół roku. Ciągle powtarzałam sobie, że byłoby strasznie ciekawie tego spróbować, ale jakoś nie miałam odwagi. Nie miałam wtedy też tej prawdziwej wewnętrznej potrzeby, raczej tylko rozważałam to w teorii. Potem jednak w moim życiu coś się zmieniło. Nagle poczułam, że teraz nadszedł właściwy czas, bo akurat coś w sobie przepracowywałam. W tym momencie wszystko inne zeszło na bok. Od razu zaczęłam szukać wolnych terminów i zrobiłam rezerwację. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko i nagle szykowałam się do swojej podróży.

Strach z dzieciństwa i własna wyobraźnia

Muszę przyznać, że się bałam. Bałam się, że nie dam rady być sama ze sobą, chociaż chodziło tylko o trzy dni. Od dziecka boję się też ciemności i mam bardzo bujną wyobraźnię. W ciemności często przerażają mnie różne dźwięki, a kiedy nie widzę, co jest tuż przede mną, w ogóle nie czuję się dobrze. Terapia ciemnością była więc dla mnie dużym wyzwaniem. Tyle że rzeczywistość mnie zaskoczyła. Sama sytuacja nie była tak trudna, jak ją sobie malowałam. Odkryłam, że największy strach miałam tylko w swojej głowie. W efekcie czułam się w tej całkowitej ciemności bezpiecznie. Kiedy usłyszałam jakiś dźwięk, a akurat miałam zamknięte oczy, po prostu je otwierałam. Ciemność co prawda wciąż tam była, ale dzięki temu czułam się zupełnie spokojnie.

Jedzenie jako nieoczekiwane przeżycie zmysłowe

Przed przyjazdem obawiałam się też praktycznych rzeczy, na przykład jedzenia. Bałam się, że się obleję albo że nie trafię widelcem do buzi. Ostatecznie jednak było to zupełnie w porządku. Czasem co prawda dotykałam palcami talerza, żeby sprawdzić, czy jeszcze coś na nim zostało, ale niczego nie wysypałam. Ponieważ w domu mocno przyprawiam i doprawiam jedzenie, nie byłam pewna, czy tutejsze posiłki będą mi smakować. Moje obawy były niepotrzebne. Wszystko było wyśmienite, a jedzenie odbierałam o wiele intensywniej niż normalnie w domu, kiedy na nie patrzę.

Powrót z nową wewnętrzną siłą

Dziś czuję się wypoczęta, spokojna, a przede wszystkim bardzo silna. Jestem z siebie dumna, że dałam radę przez cały pobyt w ciemności. To doświadczenie potwierdziło mi, że wszystko jest tylko w naszej głowie. Nasz umysł próbuje nas przekonać, że czegoś nowego i nieznanego nie damy rady zrobić i że jest to niebezpieczne albo przerażające. Ale kiedy człowiek naprawdę tego potrzebuje, czuje to w środku. Na pewno poradziłabym ci, żebyś nie bał się zrobić tego ostatniego kroku i potwierdzić rezerwację. W rzeczywistości jest to o wiele prostsze, niż się wydaje w naszych wyobrażeniach. Na tę chwilę to doświadczenie mi wystarczyło, ale wierzę, że w moim życiu przyjdą momenty, kiedy chętnie wrócę do ciemności. Nie jestem tu ostatni raz.

Przygotowaliśmy dla ciebie najczęstsze pytania, które klienci zadają sobie przed pobytem w ciemności.

Obserwuj też nasz kanał na YouTube, gdzie znajdziesz filmy o pobytach i doświadczeniach z terapią ciemnością. 🔔

Wszechświat ma dobre zamiary

Kiedy zdecydujesz się na chwilę zupełnie zniknąć z powierzchni ziemi i odłączyć się od wiecznego pośpiechu, odkryjesz, że cisza i czarna jak smoła pustka są twoimi najlepszymi nauczycielami. W momencie, gdy zamkniesz za sobą drzwi, świat na zewnątrz przestaje istnieć i zaczyna się podróż w głąb ciebie. Nie chodzi o to, że nic się nie dzieje, raczej zaczynają się dziać rzeczy, na które do tej pory nie miałeś czasu ani odwagi. Czas płynie tu zupełnie innym tempem, a ty zaczynasz zapadać się w głębie, które może nawet cię zaskoczą.

Wirtualne rozmowy jako droga do ulgi

Może zastanawiasz się, co tam będziesz robić przez cały czas, ale zobaczysz, że twój umysł sam cię znajdzie. Stopniowo zaczną wypływać na powierzchnię różne rzeczy – stare zranienia, traumy albo nierozwiązane konflikty z przeszłości. Właśnie terapia ciemnością daje ci bezpieczną przestrzeń na tak zwaną wirtualną rozmowę. W tym absolutnym spokoju możesz w myślach porozmawiać z ludźmi, którzy cię w przeszłości skrzywdzili. Możesz się na nich zezłościć, wykrzyczeć się na nich albo w tej bezpiecznej fikcji powiedzieć im wszystko, czego wcześniej nie potrafiłeś. To doświadczenie pomoże ci zrównoważyć i uporządkować sytuację w głowie. Kiedy potem w myślach wrócisz do faktów, odkryjesz, że to wydarzenie nie wywołuje już w tobie tak silnej reakcji emocjonalnej.

Wszechświat nic ci nie robi na złość

W ciągu dni w izolacji może dotrze do ciebie, że po śmierci nie czeka na ciebie żaden obcy surowy sędzia. Jedynym, kto cię naprawdę osądza, jesteś ty sam. Zobaczysz swoje życie nie tylko swoimi oczami, ale także oczami ludzi, z którymi przez lata miałeś do czynienia. Pobyt w ciemności pokaże ci, że wszechświat nigdy nie ma wobec ciebie złych zamiarów. Nawet najboleśniejsza sytuacja, jaką przeżyłeś, jest właściwie zadaniem, które ma cię gdzieś popchnąć dalej. To tylko odbicie twojego własnego wewnętrznego nastawienia. Jak mówi Eckhart Tolle, rzeczy będą ci się w życiu przydarzać tak długo, dopóki nie zrozumiesz tej próby i przez nią nie przejdziesz. Masz szansę przejść z roli kogoś, kto tylko przetrwa, do roli twórcy własnego szczęścia, dokładnie tak, jak radzi Joe Dispenza.

Jak w brzuchu u mamy

W domku na pewno nie będziesz się nudzić. Będziesz czuć się bezpiecznie, prawie jakbyś wrócił do brzucha mamy. Możesz spać, kiedy tylko masz ochotę, i nie musisz się nikomu tłumaczyć, dlaczego akurat nic nie robisz. Jeśli chcesz, możesz włączyć sobie medytacje albo zagrać na jakimś instrumencie. Świetna jest na przykład misa tybetańska albo bębenek, gdzie w tej ciszy pięknie czujesz, jak cząsteczki powietrza przekazują sobie wibracje. Tylko nie bierz ze sobą gitary, jeśli nie ma naprawdę dobrych blokowanych kluczy. Bez wzroku od razu ją rozstroisz i harmonia twojej gry szybko zniknie. Do poruszania się w przestrzeni polecam położyć na środku domku matę do ćwiczeń. Będzie ci służyć jako świetny punkt orientacyjny, dzięki któremu w nic nie kopniesz.

Kiedy zamiast słuchawek namacasz banana

Nawet przy tak głębokiej pracy nad sobą przeżyjesz komiczne chwile. Może ci się na przykład zdarzyć, że będziesz chciał posłuchać czegoś z odtwarzacza MP3, namacasz słuchawki i dopiero po chwili odkryjesz, że trzymasz w ręce jednego banana i dwa jabłka. Albo kiedy oczyszczasz się wegetariańskim jedzeniem i w drodze do toalety odkryjesz, że siedzisz lekko krzywo i o mało nie lądujesz w wąskiej przestrzeni przy prysznicu.

Na pewno weź ze sobą powerbank. Małe odtwarzacze w chłodzie albo przy częstym graniu szybko się rozładowują i lepiej mieć je podłączone bezpośrednio przy łóżku, żebyś nie był sfrustrowany, że w środku ważnego słowa padła ci bateria. A kiedy po tygodniu w końcu wyjdziesz do ogrodu, uważaj na zraszacze z timerem przy czereśniach i różach, żebyś nie dostał niechcianego prysznica od razu przy pierwszym oddechu świeżym powietrzem. Przede wszystkim bądź szczęśliwy i kochaj siebie, bo o nic innego w życiu właściwie nie chodzi.

Przygotowaliśmy dla ciebie najczęstsze pytania, które zadają sobie klienci przed pobytem w ciemności.

Obserwuj też nasz kanał na YouTube, gdzie znajdziesz filmy o pobytach i doświadczeniach z terapią ciemnością. 🔔

René – pobyt w ciemności jako lek na pośpiech i zawroty głowy

Pierwsze odczucia po wyjściu z ciemności były intensywne. Na początku trudniej było mi na nowo przyzwyczaić się do światła – czułem się jak po ciężkim kacu, ale już po trzech godzinach wyraźnie się poprawiło. Dziwnie było znowu odbierać wszystkie bodźce wzrokowe i odgłosy miasta. Cyfrowy detoks i całkowity spokój u was ostro kontrastowały ze zwykłym zgiełkiem. Pierwszego dnia w restauracji przeszkadzało mi nawet brzęczenie sztućców, ale po pierwszej przespanej nocy w zwykłym otoczeniu te odczucia zniknęły.

Tydzień w ciemności dał mi wewnętrzny spokój

Chociaż wróciłem do dawnego rytmu życia, czuję się inaczej. Jestem spokojniejszy. Nawet w zawodowym pośpiechu podchodzę do spraw rozważniej i mniej impulsywnie niż dawniej.

Tydzień w ciemności pomógł mi uporać się ze starymi krzywdami i ranami z młodości. Co prawda nie miałem żadnych mistycznych wizji, ale mój pobyt w ciemności i tak był podnoszący na duchu.

Nieoczekiwana korzyść dla zdrowia

Najciekawsze było dla mnie odkrycie, ile rzeczy w moim życiu „naprawiło się” samo. Na przykład zawroty głowy, na które cierpiałem przy pracy na wysokości na drabinie, całkowicie zniknęły, choć na początku nawet tego nie zauważyłem.

Widziałem mnóstwo rzeczy

Próbowałeś kiedyś na kilka dni całkiem wyłączyć otaczający świat i zostać tylko sam ze sobą? Może cię to kusi, ale jednocześnie trochę się obawiasz, co będzie się działo w takiej ciszy. Dokładnie takie uczucia miał też jeden z naszych śmiałków, który postanowił sprawdzić, co zrobi z nim terapia ciemnością. Choć na samym początku czuł w głowie porządny chaos , ten pobyt w ciemności pomógł mu w końcu odnaleźć absolutny wewnętrzny spokój. Już drugiego dnia wszystkie myśli pięknie mu się poukładały i odkrył, że ciemność nie jest wrogiem, tylko przestrzenią do doskonałego odpoczynku.

Jak synowie wysłali mnie do ciemności

Do tej ciemności wysłali mnie moi synowie, bo dostałem od nich pobyt w ciemności jako prezent na urodziny. Kiedyś rozmawialiśmy o tym razem i ja tak tylko rzuciłem, że to by mnie interesowało i że to mogłoby być dobre. I nagle cyk, miałem to w kieszeni. Strasznie się tu cieszyłem, chociaż na początku w ogóle nie potrafiłem sobie tego wyobrazić. W ostatnim tygodniu przed przyjazdem nie mogłem się nawet wyspać, tak bardzo byłem pełen oczekiwania. Wcześniej co prawda wiedziałem, że coś takiego istnieje, ale za bardzo się tym nie interesowałem. Ale kiedy tylko dostałem ten prezent, od razu mnie to wciągnęło, zacząłem oglądać YouTube i szukać w internecie, i od razu wszystko zarezerwowałem.

Na Boga, co ja tu będę robił przez trzy dni?

To dobre pytanie, co człowiek tam właściwie robi. Muszę się przyznać, że moja pierwsza myśl, kiedy zgasiłem światło i pierwszy raz tam usiadłem, brzmiała: „Na Boga, co ja tu będę robił przez trzy dni?”. To uczucie, kiedy zgasisz światło, jest bowiem strasznie dziwne. Najpierw nie potrafiłem myśleć o niczym konkretnym i czułem w głowie tylko ten chaos. Ale muszę powiedzieć, że ten czas w końcu zleciał niesamowicie szybko i było po prostu wspaniale. Dopiero drugiego dnia zacząłem czuć, jak te myśli pięknie się poukładały i wreszcie potrafiłem skupić się na sprawach z przeszłości, o których chciałem w spokoju pomyśleć. Teraz czuję się świetnie, a przede wszystkim wypoczęty. Mam wrażenie, że wszystko w głowie poukładało mi się jak należy.

Kiedy mózg zaczyna widzieć nawet w ciemności

Najciekawsze w tej ciemności jest to, jaka jest nieskończona, a zarazem łagodna i ładna. Na pewno nie jest tak, że jest straszna albo że miałbyś się czegoś bać. To po prostu dziwne i ciekawe uczucie. Jeśli myślisz, że w ciemności nic nie zobaczysz, to się zdziwisz. Ja widziałem mnóstwo rzeczy i było to strasznie fajne i przyjemne. Wspaniale jest obserwować prosto w tej ciemności, jak pracuje twój mózg.

Na przykład leżałem i patrzyłem na ścianę tuż przed nosem. Widziałem wyraźnie, że jest otynkowana, chociaż wiedziałem, że w środku tego pomieszczenia jest drewno. To mogło mi się już wydać podejrzane, ale ten obraz był niewiarygodnie realny. Kiedy dotknąłem tej ściany, ręki nie widziałem, bo tę ścianę po prostu dopowiedział mi mózg. On przecież wie, że ta ściana ma tam być, więc po prostu ci ją pokazuje. Na pewno się nie bój i idź w to, bo ten spokój i poukładanie myśli warto przeżyć.

Przygotowaliśmy dla ciebie najczęstsze pytania, które klienci zadają sobie przed pobytem w ciemności.

Obserwuj też nasz kanał na YouTube, gdzie znajdziesz filmy o pobytach i doświadczeniach z terapią ciemnością. 🔔

Papierosy w ciemności

Słuchaj, to jest naprawdę petarda! To po prostu niesamowite przeżycie, które cię totalnie powali. Może już dłużej się nad tym zastanawiałeś, trochę o tym poczytałeś i słyszałeś, że nie masz niczego oczekiwać, bo wszystko samo wyjdzie. No to niczego nie oczekiwałeś, ale im bliżej był termin, tym bardziej czułeś taki dziwny strach. Właściwie nawet nie wiedziałeś, czego dokładnie się boisz i w co się pakujesz. Ale jak to mówią, ciemność sama cię zawoła. Stopniowo zaczynasz to sobie uświadamiać i w tym momencie wszystko się zaczyna.

Kiedy ciemność wywoła wewnętrzną burzę i schizę

Podczas pobytu może ci się zdarzyć, że nagle złapiesz porządną schizę. To jest strasznie mocne w myślach i w całym odbiorze rzeczywistości, i w tej chwili naprawdę myślisz, że po prostu nie dasz rady. Ale właśnie to przezwyciężenie strachu jest potem najpiękniejszym wydarzeniem całego twojego pobytu. To jest w tym wszystkim najpiękniejsze, bo daje ci niesamowite uczucie. Jak tylko to przejdziesz, wchodzi w ciebie ogromny spokój, który jest absolutnie cudowny i nie do opisania.

Dziesięć wariantów przeżyć w jednym opakowaniu

Słuchaj, to jest jak dziesięć wariantów przeżyć w jednym. Przechodzisz przez wszystko – od euforii przez zamęt, zrozumienie, spokój aż po psychozy. To jest naprawdę niesamowite. Ja na przykład od chwili, kiedy się tam zamknąłem, ani razu nie pomyślałem o papierosie. W ogóle nie nadążałem o tym myśleć, nie miałem czasu. Cały czas bowiem układałem jakieś myśli. Najpierw była ich absolutna sterta i musiałem je sobie poukładać. Potem zajmowałem się już zupełnie innymi rzeczami, pokonywałem fobie i cieszyłem się tym spokojem. W ogóle nie przyszło mi to do głowy, chociaż normalnie palę kilka papierosów dziennie.

Uświadomienie sobie priorytetów i zmiana życia

Terapia ciemnością pokaże ci, że wszystko, co ważne, dzieje się w twojej własnej głowie. Nawet gdybyś postanowił, że nie zapalisz, to po prostu tego nie zrobisz, bo to zależy od twojej decyzji. Człowiek dowiaduje się tam o sobie mnóstwa rzeczy. Ja na przykład nakupiłem sterty tytoniu, a w końcu nie zapaliłem ani razu. Dotarło do mnie bowiem, że to jest związane z pracą i całym stylem życia. Żeby coś zmienić, musiałbym przekopać absolutnie wszystko od podstaw. Pobyt w ciemności po prostu poukłada ci w głowie rzeczy, które się tam tylko obijają, a ty ich wcale nie potrzebujesz. Ustawisz sobie na nowo życiowe priorytety.

Ciemność w końcu cię obejmie i nie puści

W ogóle się nie bójcie, bo jak to mówią, ta ciemność w końcu cię obejmie. Jak tylko ją zrozumiesz i przestaniesz się jej bać, jest cudownie. Jesteś spokojny, medytujesz i zaczynasz uświadamiać sobie czasoprzestrzeń. To niesamowite przeżycie, które ma szeroki wpływ. Nie chodzi o żaden marketing, tylko o to, że przekraczasz samego siebie. To jest ten sufit, totalnie urwany sufit. Ciekawe jest też to, że w tej ciemności w ogóle nie jesteś głodny. Ja przez cały czas zjadłem tylko jabłko, dwa banany i dwie łyżki makaronu. Tylko piłem wodę, leżałem i medytowałem. Wysiłek psychiczny po prostu zajmuje cię inaczej. Na pewno chcę spróbować jeszcze raz, może za rok i na pięć dni.

Przygotowaliśmy dla ciebie najczęstsze pytania, które klienci zadają sobie przed pobytem w ciemności.

Obserwuj też nasz kanał na YouTube, gdzie znajdziesz filmy o pobytach i doświadczeniach z terapią ciemnością. 🔔

Nie miałam czasu dla siebie

Wyobraź sobie ten moment, kiedy zatrzaskują się za tobą drzwi, a ty zostajesz w absolutnej ciemności. Pierwszego dnia najprawdopodobniej będziesz się cieszyć, tak jak uczestniczka naszej rozmowy, która rzuciła się w tę przygodę na główkę. Tyle że potem przychodzi środa i czwartek, a twój umysł zaczyna walczyć. Być może odkryjesz, że twoje największe zmaganie nie dotyczy braku światła, ale ciebie samego. Pobyt w ciemności wyciąga cię bowiem z twojej strefy komfortu i zmusza do zmierzenia się z rzeczami, które w codziennym pędzie łatwo przeoczasz.

Walka ze sobą i droga do akceptacji

Wielu ludzi myśli, że najgorsza jest ciemność wokół nich. Prawda jest jednak taka, że najpierw walczysz ze swoim wewnętrznym nastawieniem. Nasza gościni opowiadała, jak przez pierwsze dni czuła się poza strefą komfortu i jak czas wydawał jej się nieskończenie długi. Przełom przyszedł jednak w chwili, gdy przestała walczyć i zaczęła akceptować własną obecność. Terapia ciemnością pokaże ci, że kiedy połączysz się sam ze sobą, w tej samotności zaczyna ci być właściwie dobrze. Nagle odkrywasz, że twoje własne towarzystwo to dokładnie to, czego przez cały czas potrzebowałeś.

Audiobooki jako przewodnik po wewnętrznym świecie

Ciekawym pomocnikiem w tym doświadczeniu mogą być audiobooki. Dla niektórych działają jak swego rodzaju „podręcznik”, jak pracować ze swoim wewnętrznym światem. Pomogą ci przełamać początkowy dyskomfort i skierują cię ku temu, żebyś potrafił zaakceptować samego siebie. W absolutnej ciszy i ciemności możesz się bowiem poczuć „nagi”. To intymność, jakiej w dzisiejszym świecie doświadcza niewielu. To spojrzenie głęboko we własne wnętrze, które pokaże ci, że wszystkie te maski, które nosisz na zewnątrz, są właściwie zupełnie niepotrzebne. Bez nich poczujesz się o wiele lepiej.

Powrót do rzeczywistości i nowa świadomość

Kiedy zbliża się koniec, a ty wiesz, że czeka cię wschód słońca, może pojawić się nieoczekiwane uczucie – nagle nie będzie ci się chciało wychodzić. Przyzwyczajasz się do tego, że zajmujesz się tylko sobą, a nie otoczeniem, ludźmi czy codziennymi problemami. Pobyt w ciemności daje ci dar czasu, jakiego nigdy wcześniej nie miałeś dla siebie w takiej ilości. Najwyżej kilka godzin przed snem nie dorówna kilku dniom bez przerwy.

Z takiego doświadczenia wynosisz potem ważne postanowienie: częściej dbać o połączenie ze sobą. Terapia ciemnością otwiera ci oczy na to, że te chwile dla siebie musisz sobie robić regularnie także w zwykłym życiu. Nawet jeśli powrót do rzeczywistości i przyzwyczajanie się do otoczenia wymaga czasu, ta wewnętrzna świadomość w tobie zostanie. Jeśli masz wrażenie, że boisz się zajrzeć w swoje wnętrze albo masz ze sobą jakiś konflikt, to jest droga, żeby to zmienić. Następnym razem będziesz już wiedział, w co wchodzisz, a początkowy strach zastąpi spokojna ciekawość.

Chciałbyś też przeżyć to uczucie, kiedy odkładasz wszystkie maski i znajdujesz spokój w sobie? Odezwij się do nas, a ustalimy twój termin.

Przygotowaliśmy dla ciebie najczęściej zadawane pytania, które klienci stawiają sobie przed pobytem w ciemności.

Obserwuj też nasz kanał na YouTube, gdzie znajdziesz filmy o pobytach i doświadczeniach z terapią ciemnością. 🔔

Libor – postanowiłem przeżyć to na własnej skórze

Od ponad dwudziestu lat pracuję jako coach i mentor, ale pobyt w ciemności był dla mnie drogą do czegoś, czego w swojej dotychczasowej praktyce jeszcze nie przeżyłem. Do samej decyzji doprowadził mnie właściwie jeden z moich klientów. Kiedy spotkałem go po jego pobycie, zobaczyłem w jego oczach zupełnie inną energię. Sprawiał wrażenie człowieka, który odnalazł w sobie głęboki wewnętrzny spokój i dużo większą zdolność skupienia na pracy i codziennych priorytetach. Postanowiłem przeżyć to doświadczenie na własnej skórze i zacząłem od wariantu trzydniowego.

Cyfrowy detoks i spotkanie z własnym umysłem

Moje trzy dni w absolutnej izolacji były największym cyfrowym detoksem, jaki można sobie wyobrazić w dzisiejszych pędzących czasach. Człowiek odkłada telefon, wyłącza komputer i nagle staje twarzą w twarz z samym sobą, ze swoimi wewnętrznymi głosami i własnym umysłem. Dopiero w takiej ciszy odkrywasz, ile myśli zwykle przepływa ci przez głowę. Największym paradoksem tego doświadczenia jest absolutna wolność. Nie pilnuje cię żaden sędzia ani strażnik, odpowiadasz tylko przed sobą. W ciemności nie ma sensu się okłamywać, bo nie ma tam nikogo, kogo można by oszukać. Właśnie przyjęcie prawdy o samym sobie jest niezbędnym początkiem każdej prawdziwej zmiany.

Powrót w „ramiona miłości” i wdzięczność

Kiedy po trzech nocach wyszedłem w poranny półmrok, w chwili gdy zachodził księżyc, zalała mnie ogromna wdzięczność i głębokie poczucie więzi z przyrodą. Nadchodzący świt był jak powrót w ramiona wszechobecnej miłości. To był niewiarygodnie silny moment. Ten wewnętrzny stan harmonii i jasności czuję w sobie jeszcze długo po tym, jak wróciłem do zwykłego zawodowego kołowrotu.

W przyszłości rozważam nawet cały tydzień w ciemności

To doświadczenie zostawiło we mnie wyraźny ślad i zmieniło moje spojrzenie na wewnętrzną higienę umysłu. Jeśli w przyszłości zdecyduję się na tydzień w ciemności, to z wielkim szacunkiem i pokorą. Nie chodzi mi o to, żeby coś sobie udowadniać, ale chcę zejść jeszcze głębiej, do istoty swojego bycia. Na taki krok człowiek musi być jednak wewnętrznie dojrzały i gotowy – wszystko ma swój właściwy czas.

Libor

Martin – najważniejsze przeżycie mojego życia

Odwaga, by porzucić uprzedzenia i spróbować

Pobyt w ciemności przyszedł do mnie jakoś sam. Bardzo się cieszę, że porzuciłem początkowe obawy i uprzedzenia i poszedłem przekonać się o tym na własnej skórze. Wcześniej nie przeszedłem niczego podobnego, a dziś mogę powiedzieć, że było to jedno z najważniejszych przeżyć i chwil w moim życiu.

Czas na życiowy restart i uporządkowanie priorytetów

Po długim czasie potrzebowałem sobie przypomnieć i odświeżyć, jakie rzeczy są w życiu tak naprawdę ważne. Podczas pobytu uporządkowałem sobie w głowie mnóstwo spraw, co doprowadziło mnie do wielkich kroków. Już na początku września odszedłem z dotychczasowej pracy i zacząłem zajmować się rzeczami, które spokojnie przemyślałem właśnie podczas terapii.

Komfort, świetne wyżywienie i wewnętrzny spokój

Ogólny komfort podczas pobytu był świetny. Bardzo ucieszyło mnie wyżywienie – była to przyjemna odmiana bez mięsa, jedzeniu nie można było niczego zarzucić, a porcje były naprawdę hojne. Świetnym dodatkiem była możliwość słuchania audiobooków, takich jak Cztery umowy czy Droga prawdziwego mężczyzny.

Jeśli ktoś rozważa podobne przeżycie, zdecydowanie polecam Léčba tmou.

Martin

Człowiek traci poczucie czasu

Cyfrowy detoks, który przywrócił mi apetyt na jedzenie i na życie

Zatrzymać się w dzisiejszych zabieganych czasach to dla wielu z nas zadanie niemal ponad ludzkie siły. Ciągłe rozpraszanie, pikanie powiadomień i niekończąca się lista obowiązków w pracy trzymają nas w nieustannym napięciu. Jeden z uczestników zdecydował się więc na radykalny krok i wybrał pobyt w ciemności jako sposób, by wreszcie odciąć się od świata na zewnątrz. Do całej sprawy doszło dość szybko – dostał od kolegi bon, z którego ten nie skorzystał. Początkowo myśleli, że wykorzysta go jego dziewczyna, ale ona z jakiegoś powodu w końcu nie mogła pojechać. Ponieważ voucher miał ograniczoną ważność, a pojawiła się okazja, żeby się wyłączyć, w końcu rzucił się na głęboką wodę sam.

Wyłączony telefon jako największe zwycięstwo

Głównym celem tej terapii ciemnością był totalny cyfrowy detoks. W dzisiejszym świecie mamy wokół siebie zbyt wiele bodźców, które odciągają nas od nas samych. Uczestnik był słusznie z siebie dumny, że przez cały czas trzymał telefon komórkowy wyłączony obok siebie i ani razu nie poczuł potrzeby, by go włączyć. Dzięki temu mógł wreszcie przestać myśleć o tym, co trzeba zrobić w pracy albo co zje wieczorem. Zamiast tego jego umysł skupił się na dużo głębszych sprawach, które w codziennym kołowrocie po prostu przeoczamy.

Kiedy jedzenie staje się jedyną dawką dopaminy

Brak wzroku przynosi fascynujące zmiany w odbiorze pozostałych zmysłów. W ciemności człowiek traci poczucie czasu, więc jedynym punktem zaczepienia w ciągu dnia staje się jedzenie. W odosobnieniu działa ono jak główna dawka dopaminy, na którą człowiek niesamowicie czeka. Fascynujące jest też samo jedzenie – kiedy nie widzicie talerza, odbieracie potrawę wyłącznie smakiem i węchem.

Doświadczenie pokazało, że ciemność potrafi zmienić nawet wieloletnie nawyki żywieniowe:

  • Jedzenie smakuje fantastycznie, nawet jeśli nie wiecie, co dokładnie jecie.

  • Człowiek delektuje się nawet rzeczami, których zwykle „szczerze nie znosi”, jak w tym przypadku jarmużem.

  • Zmysły się wyostrzają, a wy skupiacie się na każdym kęsie.

Fizyczny i psychiczny odpoczynek w absolutnym spokoju

Chociaż sen podczas tych trzech dni rozbił się na krótsze odcinki, ciało i głowa odpoczęły. Terapia ciemnością pozwoliła uczestnikowi zająć się tematami, których na co dzień nie jesteśmy w stanie ogarnąć, bo nie potrafimy się zatrzymać. Nawet zwykłe czynności, takie jak mycie zębów, branie prysznica czy korzystanie z toalety, przebiegały zaskakująco gładko i bez problemów.

Po trzech dniach pojawiło się co prawda uczucie wypoczęcia, ale jednocześnie przyszło odkrycie, że przydałby się przynajmniej jeden dzień więcej. Kolejnym kamieniem milowym będzie więc prawdopodobnie od razu cały tydzień, bo dopiero dłuższy pobyt w ciemności pozwala zanurzyć się jeszcze głębiej we własne wnętrze. To doświadczenie przyniosło uczestnikowi jednoznacznie pozytywne korzyści i potwierdziło, że ciemność jest potężnym narzędziem regeneracji współczesnego człowieka.

Chcielibyście też spróbować, jak to jest, kiedy na kilka dni świat całkiem znika, a zostajecie tylko wy ze swoimi myślami? Może się okazać, że nawet jarmuż smakuje świetnie, kiedy je się go w całkowitej ciszy i spokoju.

Przygotowaliśmy dla ciebie najczęstsze pytania, które klienci zadają sobie przed pobytem w ciemności.

Obserwuj też nasz kanał na YouTube, gdzie znajdziesz filmy o pobytach i doświadczeniach z terapią ciemnością. 🔔

Rezerwacja