Pobyt w ciemności sam mnie znalazł. Lata temu czytałem o terapii ciemnością w Reflexie, a zimą w górach koleżanka opowiadała mi, że przeszedł ją jej kolega i co wtedy czuł.
Nie umiałem sobie wyobrazić pobytu w ciemności
Mieszały się we mnie poczucie eksperymentu, ciekawość i chęć poznania. Sprawdziłem, gdzie leży Lomec koło Úmonína, wpłaciłem zaliczkę i czekałem na swój termin. Zdenerwowanie przed przyjazdem można było kroić nożem. Cieszyłem się ostatnim słonecznym dniem, a pod wieczór dziewczyna zawiozła mnie w nieznane; to pospieszne pożegnanie potem długo nie dawało mi spokoju. Wypaliłem ostatniego papierosa, Tomáš z latarką pokazał mi pomieszczenie i po chwili zamknął drzwi na klucz.
Zaczął się niezapomniany tydzień terapii ciemnością
Nie będę wam opisywał swoich stanów z sanktuarium, bo to indywidualne przeżycie i nie chcę nikomu podsuwać żadnych uczuć ani wizji. Ale moje życie po ciemności zmieniło się od podstaw. Staram się żyć teraźniejszością, a wszystkie dawne obawy wydają się drobiazgami. Chyba oduczyłem się palić i zacząłem zdrowiej jeść. Ale przede wszystkim bardziej cenię swoich przyjaciół, małego synka i dziewczynę. Dla niej to też było mocne doświadczenie, jesteśmy wobec siebie szczersi i nasz związek się pogłębił.
Wszystkim kolejnym „podróżnikom” życzę mocnych nerwów. Spróbujcie pokonać swoje lęki, warto .)
Matěj


