Cześć Tomáš i Lenča!
To kilka linijek o ciemności z mojego punktu widzenia:
-
- na ciemność się cieszyłem i w miarę zbliżania się terminu zacząłem też ograniczać wszystkie przywary codziennego życia…żadnego alkoholu, papierosa czy kawy (nie żebym normalnie z tym przesadzał…ale miałem przed ciemnością respekt i chciałem tam wejść jak najbardziej oczyszczony)
- po przyjeździe i miłym powitaniu dostaliśmy podstawowe instrukcje, przeszliśmy się jeszcze z Lukášem po okolicy (do ciemności pojechało nas 2 kumpli, każdy oczywiście we własnym domku 🙂 i spieszyłem się, żeby zgasić światło 😀
- pierwsze 2 dni dużo spałem – na to cieszyłem się już w domu i naprawdę więcej spałem, niż nie spałem, zaskoczyła mnie jednak wyrazistość snów, która przez cały ten czas tylko narastała.
Ze snów pamiętałem o wiele więcej, były żywsze….dla mnie sny w czasie ciemności były głównym źródłem autoanalizy - trzeciego dnia , kiedy Tomáš przyniósł mi jedzenie, przyznałem się, że zaczynam się nudzić, że nie bardzo wiem, co miałbym robić. Dostałem prostą, ale bardzo trafną odpowiedź: „Nie rób nic, gdzie indziej możesz sobie pozwolić na ten luksus nicnierobienia ? Cała inspiracja przychodzi do człowieka, kiedy nic nie robi albo wykonuje monotonną czynność i nie myśli…malarz nie namaluje obrazu myśleniem…„
- Od tej pory STARAŁEM się nic nie robić….starał jest celowo wielkimi literami, bo to część mojej największej lekcji z ciemności….o tym niżej
- Kolejne dni wyglądały u mnie bardzo podobnie – w ciągu dnia analizowałem sytuacje ze swojego życia, czasem sobie popłakałem, rozbawiłem samego siebie albo się wkurzyłem….zawsze cieszyłem się na jedzenie, które było świetne, a przede wszystkim dużo spałem – czuwanie w ciemności, gdzie „nic” się nie działo, przeplatało się z bardzo dynamicznymi snami .
- Intensywność snów narastała, często potrafiłem świadomie nimi sterować, śniły mi się sny w odcinkach albo sny we śnie, kiedy budziłem się ze snu tylko po to, by wejść w kolejny sen.
- Pobyt zakończyłem przed czasem, po 6 nocach, kiedy poczułem, że intensywność przeżyć jest już za duża i zacząłem się w nich gubić
- Wyszedłem na zewnątrz oczyszczony ze starych, niepotrzebnych poglądów i zdecydowanie lżejszy…największa lekcja przyszła po rozmowie w domku kumpla, kiedy przyszedłem mu powiedzieć o swoim wcześniejszym wyjeździe – rozmowie razem z Lenčą i Tomášem, którzy bardzo pomogli mi to sobie uświadomić – tą lekcją była KONTROLA…
- Już z poprzednich linijek widać, że starałem się mieć wszystko pod kontrolą, od przygotowań do ciemności, przez próby nicnierobienia, aż po wpływanie na przebieg własnych snów. Dopiero po rozmowie z tymi wspaniałymi ludźmi byłem w stanie poczuć niewidzialne-oczywiste: że rzeczy dzieją się same, a my możemy im jedynie przeszkadzać – jak wtedy, gdy próbujemy rękami zmienić bieg rzeki…jedyne, co osiągniemy, to że się zmęczymy, a i tak stanie się to, co ma się stać. Że nawet nasze myśli tworzą się same, to nie my je tworzymy, możemy je jedynie zatrzymywać i tym samym blokować przychodzenie nowych myśli
- W ciągu miesiąca po ciemności przyszło jeszcze wiele nowych uświadomień, a moje reakcje na życiowe sytuacje są często inne niż wcześniej.
- Na podstawie moich doświadczeń poleciłbym ciemność każdemu, kto o tym myśli, a sam się cieszę, że wybrałem właśnie pobyt w ciemności u Tomáša i Lenčy.
Co uznacie za stosowne, możecie wykorzystać też na stronie dla innych, a ja dziękuję Wam za pobyt 🙂
Pavol (27)



