608 08 33 33

Aleksandra – refleksje po miesiącu

Kobieta z opaską na oczach

Mam kilka refleksji, którymi chciałabym się podzielić od mojej ostatniej relacji.

Mimo że byłam na pobycie w ciemności krótko, wystarczyło to na intensywne przeżycia i ogromny krok naprzód.

Ciemność nie jest ani dobra, ani zła

Pamiętam, jak otoczyła mnie czarna aksamitna nicość…, nie była ani dobra, ani zła, po prostu tam była… jak praźródło, początek…

W tej nicości swobodnie unosiło się moje ja… i szukało punktu zaczepienia, jakiegoś początku, czegoś, od czego mogłoby się odbić i zacząć ruch.

Nic takiego tam nie było, nie istniał ani początek, ani koniec, a jednak ta pustka była jednocześnie nieskończenie bogatą całością… Nic i zarazem wszystko.

My tutaj jesteśmy przyzwyczajeni do ruchu po osi, od punktu A do punktu B. Jesteśmy albo tu, albo tam… nie chcemy przyjąć, że jesteśmy częścią całości, że ja jestem światem, a świat jest mną… że punkt A i punkt B to jedno i to samo, że jak na górze, tak i na dole…

Tym wyraźniej odczuwam, jak bardzo jesteśmy ograniczeni w swoim dualnym postrzeganiu: na co dzień mamy wokół siebie niezmierzone bogactwo, różnorodność i barwność wszystkiego… Jesteśmy jednak ślepi przez niestrudzoną gonitwę po osi, skupiamy się wyłącznie na kierunku, na tym, dokąd pobiegniemy złapać coś, czego jeszcze nie mamy!

Dzięki pobytowi w ciemności widzę, że jesteśmy ślepi!

opaskaŻyjemy tutaj jak w jakimś letargu, mamy do dyspozycji wszystko, ale mimo że widzimy, jesteśmy zupełnie ślepi!

Szybko przyzwyczajamy się do tego, co mamy, i przestajemy to widzieć.

Świat tworzymy sami, ale musimy robić to świadomie. Myślimy, że świadomość mamy ciągle aktywną, ale nie mamy! Natura człowieka, który chce ciągle więcej, jest powszechna. Jesteśmy jak pożeracze wydarzeń i przeżyć… taki potwór chwytający wszystko, czego jeszcze nie ma, czego nie zna… jeśli to złapie, połyka i już dalej tego nie zauważa… Oscylujemy między przeszłością a przyszłością, w obecnej rzeczywistości nie umiemy się odnaleźć.

Mamy to jak oprogramowanie zapisane w podświadomości.

To na pewno nie jest świadomy rozwój ani świadoma droga.

Wielu mądrych ludzi twierdzi, że ważne jest, by się zatrzymać, skierować swój wzrok i postrzeganie na teraźniejszość i zacząć widzieć całe to bogactwo, które dane nam było mieć wokół siebie, wszystkie dary od Wszechświata, które nas otaczają i których piękna nie widzimy, ile miłości do nas płynie, a my nie jesteśmy w stanie otworzyć się na jej przyjmowanie. To dziwne, że zapala się nam światło akurat w ciemności B-). Ciemność zdejmuje zasłonę z naszych oczu, zrywa klapki, uwalnia i poszerza pole widzenia. Nagle człowiek znajduje się w innym świecie. Wszystko jest nowe, inne, piękniejsze, silniejsze, bogatsze.

Terapia ciemnością sprawiła, że zapaliło mi się światło

Staram się utrzymać ten cudowny stan jak najdłużej, wspominam, wracam wielokrotnie do chwili uzdrowienia ślepca, przejrzenia…, żeby znowu nie stępieć, nie oślepnąć… ten dar jest bardzo kruchy.

To takie pieszczenie chwili… ostrożne toczenie w dłoniach ciepłych i pełnych miłości promieni słońca…

Wyglądają, wymykają się przez szpary między palcami, mrugają wesoło… Trzymajmy je…niech nam nie uciekną, przygotujmy dla nich w naszych sercach miejsce, gdzie zamieszkają na stałe.

Podczas pobytu w ciemności zaczęłam odczuwać, że tylko i wyłącznie ode mnie zależy, jaki będzie mój świat, że swoją rzeczywistość tworzę ja sama tym, co wychodzi ze mnie od środka na zewnątrz.

Dlaczego kiedyś byłam zachwycona kimś/czymś, a dziś po tym zachwycie nie ma ani śladu? Dlaczego już nie chcemy tego, co mamy?

Dlaczego nie umiemy trwale cieszyć się i doceniać tego, co zdobyliśmy, co osiągnęliśmy, z kim jesteśmy. Wiem, życie polega na zmianie, my też się zmieniamy, ktoś biegnie szybko naprzód, rośnie i się rozwija, ktoś karłowacieje i zostaje w miejscu, w którym stał x lat temu. Związki, kiedyś harmonijne, kończą się rozstaniami.

Względność czasu? W jakiejś chwili staliśmy na jednej linii startu, ale jeden znalazł się w szybszym wymiarze wibracji.

Czy ten drugi jest zły? bo wibruje wolniej? Czy to tylko my przestajemy dostrzegać wszystko, co w nim piękne, bo nasze ego potrzebuje alibi dla swojego wewnętrznego sędziego, który grozi: Ty, ty, ty…! Tak nie wypada, my tu tak nie robimy… no taaak…ale to ten drugi jest okropny!!! … ?

To tak, jakbyśmy mieli za złe kamieniowi, że nie biegnie z nami po łące. Wszystko ma swoje piękno, a jeśli już weszło w nasze życie, w jakiejkolwiek przyjemnej czy nieprzyjemnej postaci, musi być dla nas, i bez wątpienia jest, potrzebne i pożyteczne. Nie będziemy się z tego naśmiewać, nie będziemy się na to złościć, nie będziemy tego potępiać. Pokłońmy się temu i podziękujmy!

Wszyscy jesteśmy połączeni

Zaczęłam żywo postrzegać świat z tej perspektywy, że wszyscy jesteśmy tu połączeni w jeden organizm, jakim jest Wszechświat. Po tym, jak wyszłam z ciemności (haha… właściwie sromotnie uciekłam), spędziłam tydzień w samotności w swoim domku w lesie i tylko obserwowałam, tylko słuchałam… Wysokie sosny zaczęły do mnie przemawiać… kołysały się na wietrze i szeptały cichą pieśń… Widziałam w nich naprawdę żywe istoty, wszystko w symbiozie ze wszystkim. Trawa nagle była bardziej zielona, ptaki śpiewały piękniej i głośniej, powietrze było czystsze, kwiaty bardziej kolorowe, słońce cudownie ciepłe, woda świeższa …

Byłam tak szczęśliwa, że jestem tam, gdzie jestem, czuję to, co czuję, widzę to, co widzę, słyszę… po prostu jestem wdzięczna i szczęśliwa, że JESTEM, a wokół mnie jest świat, jaki właściwie sama stworzyłam, i do tej pory nie widziałam jego piękna. Nie jest ważne, jak długo tu zostanę, jak szybko pobiegnę dalej i dokąd mnie to zaniesie. Ważne jest, by czcić obecną chwilę z całym bogactwem, które w sobie niesie. Widzieć niewidzialne i otworzyć ramiona miłości.

I miłość płynie

Ta miłość zaczyna wtedy płynąć w obu kierunkach.

To dziwne, że kiedy wysłałam tę miłość na zewnątrz, zaczęła do mnie wracać, i to wzmocniona.

To prawdziwie magiczna przemiana i magiczna wymiana.

Pobyt w ciemności zdecydowanie polecam

Polecam spróbować… Myślę, że każdy z nas powinien dla swojego zdrowia psychicznego obowiązkowo przejść co najmniej 24-godzinną terapię ciemnością, żeby przejrzał na oczy i zaczął doceniać hojność świata, którą ma w zasięgu swojej dłoni.

Z miłością Aleksandra

Podobne doświadczenia

Rezerwacja