O pobycie w ciemności po raz pierwszy usłyszałam od przyjaciółki, jakoś niecały rok przed tym, zanim zdecydowałam się ten pobyt, czyli pobyt w ciemności, odbyć. Decydujące było dla mnie wtedy obejrzenie filmu z Jaroslavem Duškiem, w którym odpowiadał na pytania dotyczące swojego pobytu w ciemności. W tym momencie było jasne, że też muszę przez to przejść. Terminy były już wyczerpane, więc musiałam kilka miesięcy poczekać na wolny termin. Wybrałam pierwszy termin, który wypadał dopiero trzy miesiące od chwili mojej decyzji, ale potem musiałam wprowadzić pewne zmiany w swoich planach i w końcu wyszło z tego pół roku czekania.
Potrzebuję pobytu w ciemności
Przechodziłam wtedy różne życiowe zmiany i miałam poczucie, że po prostu muszę iść do ciemności od razu. Teraz z perspektywy czasu wiem, że wszystko miało swój czas i że nic nie dzieje się samo z siebie, a termin wypadł mi dopiero jesienią. Nawet z perspektywy czasu zdaję sobie sprawę, że w okresie pierwszego terminu, latem, znowu przeżywałam kolejne ważne sytuacje życiowe. Gdybym w takiej fazie miała iść do ciemności, miałabym wszystkiego pełną głowę i nie nacieszyłabym się tak pobytem.
Im bardziej zbliżał się termin rozpoczęcia mojego pobytu, tym mniej mogłam się doczekać. Pewnie oczekiwałam od tego jakiejś życiowej zmiany. O swoim pobycie poinformowałam tylko kilka bliskich osób. Oni niezbyt rozumieli, co można tam robić przez cały tydzień, i twierdzili, że „zwariowaliby” tam. Ja miałam tylko jedną obawę, a był nią pewien strach przed samą ciemnością. Wrócę do tego jeszcze później.
Rozmowy i pobyt w ciemności
Już samo spotkanie z Lenką i Tomášem było dla mnie bardzo ważne, zarówno na początku, kiedy przyjechałam do nich do domu, jak i później rozmowy z nimi obojgiem w czasie mojego tygodnia w domku. Omawiałam z nimi swoje myśli, co było dla mnie bardzo ważne. Każde z nich dotknęło w tych tematach czegoś innego, ale dla mnie kluczowego. Chciałabym przy okazji dać radę tym, którzy nie są pewni, czy chcą utrzymywać kontakt, czy być w całkowitej izolacji. Z mojego doświadczenia: nie brońcie się przed tym kontaktem. Myślę, że krótka rozmowa może wręcz pomóc przyspieszyć proces, który się w człowieku odbywa, szybciej można gdzieś się przesunąć i wiele rzeczy dociera na poziomie myślenia.
Z całego pobytu wyniosłam przede wszystkim świadomość chwili obecnej. Pomógł mi w tym swoimi słowami Tomáš. A Lenka z kolei pomogła mi przyjąć moje dotychczasowe życie takim, jakie jest. Zastanowiłam się nad nim z perspektywy karmicznej i przyjęłam wszystko, co dzieje się w moim życiu albo już się wydarzyło.
Pobyt w ciemności i jedzenie
Nie mogę zapomnieć pochwalić wspaniałej i smacznej kuchni Lenki. W ciągu tego tygodnia spędzonego w samotności jej potrawy stawały się dla mnie prawdziwym pogłaskaniem duszy, bo ośmielę się powiedzieć, że Lenka gotowała z miłością. Trochę eksperymentowałam z jedzeniem, bo nigdy nie dałam sobie powiedzieć, co dostałam do jedzenia ani do picia:o) To kolejny ciekawy sposób poznawania, a przy tym niezła zabawa.
Strach przed ciemnością
Teraz wrócę do wspomnianego już strachu przed ciemnością. Już po kilku godzinach w ciemności zdumiewającym odkryciem było dla mnie to, że ciemność jest bezpieczna, i zaczęło mi być w niej dobrze. Może sprawiła to przestrzeń, która była zamknięta i zaryglowana. Czułam się, jakby ciemność otuliła mnie swoimi ramionami, a mój strach odszedł. Także teraz odbieram ciemność inaczej, na przykład kiedy wieczorem kładę się spać i zamykam oczy, przepływa przeze mnie poczucie bezpieczeństwa i spokoju, które czułam w czasie pobytu w domku.
Z mojego doświadczenia nie mogę powiedzieć, że przeżyłam jakieś nieprzyjemne chwile. To raczej strach przed nieznanym, przed tym, co może się wydarzyć. Miałam dwa sny, które co prawda nie miały dla mnie żadnego sensu i były tak nieprzyjemne w odczuciu, że obudziłam się z nich z paskudnym uczuciem, prawie strachem. Prawdą jest, że mniej więcej po trzech dniach zaczęłam sobie zadawać pytania „Po co tu jestem i czy w ogóle muszę przez to przechodzić?” Ale to chyba taki okres przejściowy, przez który trzeba przejść.
Co robiłam w czasie pobytu w ciemności?
Swój pobyt w ciemności raczej osobiście sobie umiliłam, niż żeby wydarzyło się tam coś przełomowego w moim życiu, co obudziłoby mnie do życia i świadomości. Myślę, że to bardzo indywidualne i każdy przeżyje swoją ciemność zupełnie inaczej. Zależy to od fazy życia każdego z nas i osobiście uważam, że już przebieg pierwszego pobytu w ciemności pozytywnie wpłynie na wszelkie terapie czy inne sesje, przez które ktoś przeszedł przed wejściem w ciemność. Mam tu na myśli dłuższą pracę nad sobą.
Dużo oceniałam tam swoje życie, a przede wszystkim porządkowałam sobie to, co chcę robić dalej w przyszłości. Choć wiele rzeczy wiedziałam już wcześniej, wszystko jakoś nabrało pewnej formy i wniosło do mojego życia więcej spokoju. Były to dla mnie nietypowe wakacje, podczas których dużo przespałam, robiłam ćwiczenia oddechowe czy jakieś medytacje, ćwiczyłam albo po prostu sobie rozmyślałam. Nieświadomość czasu i duża przestrzeń czasowa pomagały mi uświadomić sobie samą siebie, a przede wszystkim nigdzie się nie spieszyć.
Zakończenie terapii ciemnością
Na koniec chciałabym opisać swoje uczucia po tym, jak wyszłam z domku. Była sobota i był absolutnie piękny, słoneczny dzień. Pożegnałam się z Lenką i Tomášem i postanowiłam spędzić dzień w Kutnej Horze. Te pierwsze uczucia, które miałam, były absolutnie niezapomniane i dziwne. Czułam się jak z innej planety, zwłaszcza przy powrocie między ludzi. Trwa to jednak chwilę i człowiek wraca do codziennej normalności. W takim spokoju i zadowoleniu spędziłam cały ten dzień sama ze sobą i długo będę go wspominać. Następny dzień spędziłam cały z rodziną i naprawdę muszę powiedzieć, że przeżywałam niewiarygodne szczęście tej chwili bycia z nimi. Oni traktowali to jak zwykły dzień, ale ja odbierałam to bardzo intensywnie i czułam się szczęśliwa.
Ciekawie było obserwować, co wszystko wydarzyło się w następnym tygodniu, a właściwie ile rzeczy człowiek może zdążyć zrobić w ciągu tygodnia. Dawało mi to możliwość dobrze porównać tydzień w ciemności z tygodniem po moim pobycie. I jakoś wszystko mi się udawało i szło lepiej:o)
Na sam koniec chciałabym powiedzieć, żeby każdy z nas bardziej uważał na zgiełk wokół, troski ludzi, ale też na nasze własne troski, i żeby ten świat zbytnio nas nie porwał. Dotarło do mnie, że najbardziej obciążają mnie narzekania otoczenia, łącznie z wpływem mediów, które za bardzo wpuszczam do swojego życia. A przecież sama jestem zadowolona z siebie i z tego, co robię i co mam. Dlatego na pewno dobrze jest robić jakieś medytacje albo spędzać dużo czasu w przyrodzie, i tak to właśnie rozwiązuję.
Mam nadzieję, że tych kilka moich słów może komuś pomóc zdecydować się, żeby wybrać się na pobyt w ciemności i dokonać zmiany w swoim życiu. To jest zmiana, na pewno tak, i jak już powiedziałam, każdy przeżyje to inaczej. Dlatego nie trzeba szukać odpowiedzi, co mi to właściwie da i jak będę to tam przeżywać. Każdy z nas jest w innej fazie życia i każdy ma inny charakter. Dobrze też nie oczekiwać od tego zbyt wiele! Pozwolić, żeby to działało samo, i nie starajmy się ciągle czymś sterować, jak często robimy w tym zabieganym świecie.
Dziękuję Ciemności i rodzinie Roudów.
Pavla


